Dla uczczenia 25 - lecia wrocławskiego klubu "Morphy", a zarazem z okazji 24. Kongresu Niemieckiego Związku Szachowego (DSB), w dniach 19 lipca - 1 sierpnia 1926 roku we Wrocławiu został zorganizowany duży turniej międzynarodowy. Skład turnieju był mieszany: obok dawnych i nowych gwiazd typu Rubinsteina i Bogolubowa uczestniczyli w nim czołowi reprezentanci nowego nurtu w szachach (hipermodernizmu) Nimzowitsch i Reti, a o sprawienie niespodzianki mieli się ubiegać mniej znani na arenie międzynarodowej młodzi gracze niemieccy. Wśród uczestników był też członek honorowy DSB Siegbert Tarrasch, sławny autor dzieł szachowych, wieloletni pretendent do tytułu mistrza świata, człowiek - instytucja w szachach niemieckich. Tarrasch miał w śląskiej metropolii z pewnością wielu kibiców; tutaj przecież urodził się w 5 marca 1862 roku, tutaj ukończył gimnazjum Św. Elżbiety i stawiał pierwsze kroki w szachach, jeszcze za życia legendarnego Adolfa Anderssena.
Podczas uroczystego otwarcia imprezy Tarraschowi powierzono wygłoszenie dziękczynnej oracji skierowanej przez uczestników do organizatorów i fundatorów nagród. Po południu liczne grono szachistów skierowało się na (dziś nie istniejący) cmentarz położony przy ulicy Ślężnej, gdzie na grobowcu Anderssena złożono ozdobny wieniec.
Początek turnieju był dla weterana niezwykle obiecujący.
S. Tarrasch - B. Moritz [D65]
Wrocław 1925 (r. 1)
1.d4 Sf6 2.c4 e6 3.Sc3 d5 4.Gg5 Ge7 5.e3 Sbd7 6.Sf3 0-0 7.Wc1 c6 8.Hc2 a6 9.cxd5 exd5 10.Gd3 We8 11.0-0 Sf8 12.h3 Se4 13.Gf4 Sxc3 14.bxc3 Gd6 15.Gxd6 Hxd6 16.c4 b5 17.cxd5 cxd5 18.Hc5 Wd8 19.Se5 Se6 20.Hc2 g6 (Powstającą w ten sposób słabość białe w przyszłości wykorzystają w ataku z poświęceniami.) 21.f4 Gb7 22.f5 Wac8

Partia ta niewątpliwie wprawiła Tarrascha w dobry nastrój, a ponadto zapewniła mu nagrodę "za piękność". Lecz okazało się to jedynie nagrodą pocieszenia, bowiem już następne dwie rundy przyniosły mu bolesne rozczarowania.
E. Bogolubow - S. Tarrasch [B04]
Wrocław 1925 (r. 2)
1.e4 Sf6 2.e5 Sd5 3.Sf3 d6 4.d4 Gf5 5.Gd3 Gg6 6.c4 Sb6 7.Gxg6 hxg6

S. Tarrasch - M. Blűmich [E90]
Wrocław 1925 (r. 3)
1.d4 Sf6 2.c4 g6 3.Sc3 Gg7 4.e4 d6 5.h3 0-0 6.Sf3 Sc6 7.Ge3 Sd7 8.Hd2 e5 9.d5 Se7 10.Gh6 f5 11.Gxg7 Kxg7 12.0-0-0 a5 13.exf5 Sxf5 14.Se4Jak widać, 80 lat temu rozgrywano obronę królewsko-indyjską nieco inaczej niż dziś. Jednak najciekawsze rzeczy zdarzyły się w głębokiej końcówce, co zapewniło partii trwałe miejsce w kolekcji kuriozów typu "poddanie w remisowej pozycji".

82.h6! Wb6 (82...Wb7 83.Kg4 a2 84.Kg5=.) 83.Wh5 Wb8 (Lub 83...a2 84.h7 Wb8 85.Wb5+! Wxb5 86.h8H+ z remisem.) 84.h7 Wh8 85.Kg4! (Król koniecznie musi opuścić kolumnę "h".) 85...a2 86.Wb5+ Kc3 87.Wa5 Kb3 (Przy białym królu na h4 nastąpiłoby wtrącone bicie na h7.) 88.Wb5+ Ka4 89.Wb7 Wa8 90.Wa7+ Wxa7 91.h8H (wykorzystano analizę R. Spielmanna przytoczoną za podręcznikiem St. Gawlikowskiego "Zakończenia wieżowe").
Kolejne niepowodzenie przyniósł pryncypialny bój z miłośnikiem niekonwencjonalnych struktur pionkowych i orędownikiem lawirowania.
A. Nimzowitsch - S. Tarrasch [D41]
Wrocław 1925 (r. 9)
1.Sf3 Sf6 2.c4 c5 3.Sc3 d5 4.cxd5 Sxd5 5.d4 cxd4 6.Hxd4 e6 7.e3 Sc6 8.Gb5 Gd7 9.Gxc6 Gxc6 10.Se5 Sxc3 11.Sxc6 Hxd4 12.Sxd4 Sd5 13.Gd2 Gc5 14.Sb3 Gb4 (14...Gb6!) 15.Wc1 Wd8 16.Gxb4 Sxb4 17.Ke2 Ke7 18.Wc4(Arcymistrz R. Keene w swej książce "Aron Nimzowitsch: A Reappraisal" nazywa partię "klasycznym przykładem wykorzystania przewagi przestrzeni w końcówce wieżowo-skoczkowej".)
18...Sa6 19.Whc1 Wd7 20.f4 Whd8 21.Sd4 f6 22.a4 e5 23.fxe5 fxe5 24.Sf3 Ke6 25.b4 b6 26.W1c2 (Nimzowitsch objaśnia w "Moim systemie": To jeden z tych niepozornych ruchów, które dla ścieśnionego i poddanego najrozmaitszym groźbom przeciwnika jest gorszy od największego bezpośredniego napadu. Jest to ruch obronny i zarazem atakujący. Tkwi w nim również pewna groźba, a mianowicie Sf3-g5-e4 i dalej b4-b5.) 26...h6 27.h4 Wd6 28.h5 Wd5 29.Wg4 W5d7 30.Wc6+ Wd6 (30...Kf5? 31.Wcg6 i mat nieunikniony.) 31.Wg6+ Ke7 32.Wxg7+ Kf8 33.Wxd6 Wxd6 34.Wxa7 Sxb4 35.Sxe5 We6

Dzielone trzecie - czwarte miejsce Rubinsteina było względnym sukcesem. Wielki Akiba nie mógł myśleć o lepszym wyniku z uwagi na niepowodzenie w partii z młodym graczem niemieckim.
A. Rubinstein - H. von Gottschall [D69]
Wrocław 1925 (r. 1)
1.c4 Sf6 2.d4 e6 3.Sc3 d5 4.Gg5 Ge7 5.e3 c6 6.Sf3 Sbd7 7.Wc1 0-0 8.Gd3 dxc4 9.Gxc4 Sd5 10.Gxe7 Hxe7 11.0-0 Sxc3 12.Wxc3 e5 13.Sxe5 Sxe5 14.dxe5 Hxe5 15.f4 He7 16.f5 Wd8 17.Hh5 Wd6 18.e4 Wh6 19.He2 b5 20.Gb3 He5 21.h3 Gb7 22.Wd1 Wf8 23.He3 b4 24.Wcd3 (Analizując partię dla holenderskiej gazety "De Telegraaf" Emanuel Lasker polecał 24.Wc5 Hxb2 /lub 24...Hf6 25.e5 Hxf5 26.e6/ 25.e5 z rekompensatą za pionka.) 24...c5 25.Wd7 Gc6

Idea Laskera - wykorzystać związanie na ósmej linii - jest prawidłowa, ale jej realizacja niedokładna. W przytoczonym wariancie należało grać 28.Hf4!, gdyż po 28.Hg3?? następuje 28...Hxe4! z wygraną czarnych: 29.Hb8 Kf8 i nic nie daje 30.Ga4, bo pole e7 jest wolne i czarne grają banalne 30...We7.)
26...Wf6 27.Gd5 Gxd5 28.Wxd5 Hxb2 29.Wxc5 Wd6 30.e5 (Lasker pominął milczeniem możliwość 30.Kh2 Wd2 31.Hg3, gdzie Fritz nie widzi ani śladu przewagi czarnych.) 30...Wd2 31.He4 We2 32.Hd5 Hb1+ 33.Kh2 Hxf5 34.Hd4 Hf1 35.Hg4 We1 i tutaj Rubinstein przekroczył czas (0-1).
Jeden z możliwych wariantów zakończenia partii to 36.Wac7 Hg1+ 37.Kg3 We3+ 38.Kh4 Hf2+ 39.Kh5 g6+ 40.Kh6 Wxh3+ 41.gxh3 He3+ 42.Hg5 Hxh3+ 43.Hh4 Hxh4 mat.
Na mecie kolejność zawodników była następująca:
1. Bogolubow 9,5 2. Nimzowitsch 7,5 3. Wagner 7 4. Rubinstein 7 5. Reti 6 6. Becker 6 7. Grűnfeld 6 8. Sämisch 5 9. von Gottschall 4 10. Tarrasch 3,5 11. Blűmich 3 12. Moritz 1,5
26 lipca odbyło się przedstawienie "żywych szachów". Członkowie klubów wrocławskich, przebrani w historyczne stroje, zaprezentowali przebieg partii Tarrasch - Czigorin (Petersburg 1893), w której białe przeprowadziły wielką kombinację zakończoną matem. Załączone zdjęcie pochodzi z monumentalnego (877 stron !) dzieła Wolfganga Kamma "Siegbert Tarrasch - Leben und Werk", które ukazało się jesienią 2004 roku w wydawnictwie Manuela Frutha (Unterhaching, RFN).

Opuszczając rodzinne miasto - już na zawsze - w pierwszych dniach sierpnia 1925 r. Tarrasch z pewnością rozmyślał o długiej i trudnej drodze, jaką musiał przebyć, by osiągnąć uzyskaną pozycję, zarówno w szachach jak i w medycynie. Od dawna mieszkał w Norymberdze, nie miał nigdy materialnych trosk. Większość jego bliskich, Tarraschowie oraz Grabowerowie (vel Grabowscy) przesiedliła się na zachód Niemiec, starsze pokolenie, rodzice i wujostwo, poumierali. Tylko najstarsi wrocławianie mogli pamiętać ojca arcymistrza, skromnego żydowskiego kupca zbożowego Moritza T. (jego kantor znajdował się w kamienicy przy ul. Kiełbaśniczej 16, gdzie dziś jest luksusowy hotelik) oraz matkę Filipinę z domu Grabower, urodzoną w wielkopolskim Koźminie, która przez wiele lat po śmierci męża prowadziła z dużym sukcesem finansowym tzw. Kohlenplatz, czyli placyk, na którym można było zakupić w ilościach hurtowych i detalicznych węgiel spalany w piecach grzewczych i kuchennych. Przodkowie arcymistrza przesiedlili się do pruskiego Wrocławia gdzieś ze wschodniej części byłej Rzeczypospolitej (prawdopodobnie z Taraszczy na Ukrainie, na co wskazywałoby nazwisko), a ich potomek, absolwent uniwersytetu w Halle (choć jak Zukertort, bez tytułu doktora medycyny), był opoką szachów niemieckich.
Tarrasch zawsze był dumny ze swojej niemieckości, ale w 1925 roku ani on ani nikt inny nie mógł przewidzieć, że już niedługo dawne zasługi przestaną się liczyć i że dla niego, dla Laskera, Miesesa i wielu innych nie będzie miejsca w macierzystym związku. Zbliżały się "brunatne" lata trzydzieste.
(Artykuł ukazał się niedawno w "Dolnośląskim Przeglądzie Szachowym")