ORYGINALNOŚĆ DZIEŁA SZTUKI.
Praca napisana w celu zaliczenia zajęć z estetyki na Wydziale Architektury PW.
Urszula Jakubiak
Gr.3 sem .IX ra.99/00
Problem oryginalności dzieła sztuki odnosi się do kilku płaszczyzn istnienia dzieła. Jego oryginalność można rozpatrywać w płaszczyźnie duchowej, intelektualnej, ale również czysto materialnie - odnosząc się do autorstwa, okresu w którym dzieło powstało.
Oryginalność, w sztuce i w literaturze takie rozwiązania twórcze, formalne oraz intelektualne, które pozwolą się określić jako samodzielne, swoiste, w jakimś stopniu niepowtarzalne, nie dające się sprowadzić do wzorców już znanych. W opisie krytycznym czy naukowym oryginalność stopniuje się, ale ma cechy relatywne, gdyż można o niej orzekać jedynie porównując z wybranym zakresem utworów już istniejących.
Oryginalność łączy się często z nowatorstwem czy awangardowością, przeciwstawiając się tradycji. W życiu codziennym oryginalność oznacza m.in. nowość, niezwykłość, niekonwencjonalność. (wg. WIEM - Polska Encyklopedia Internetowa.)
Według definicji dzieło oryginalne to takie, które w swojej formie, założeniach, oddziaływaniu można uznać za odkrywcze, nowatorskie...
Jednak większość dzieł, zarówno sztuk plastycznych, architektury, muzyki, literatury, jest w pewnym sensie wtórna, czerpie z dokonań wcześniejszych. Rygorystycznie podchodząc do definicji można powiedzieć, że tylko jednostkowe, przełomowe dzieła, które wyznaczają , początkują nowy kierunek w sztuce , są dziełami w pełni oryginalnymi. Zresztą nawet one często odwołują się do wcześniejszych dokonań przekształcając lub odrzucając zastane wzorce. Kolejne dzieło danego twórcy też trudno nazwać oryginalnym - jest to kontynuacja lub powtarzanie wcześniejszego dokonania. Podchodząc do problemu oryginalności w ten sposób łatwo zapędzić się według mnie w ślepy zaułek. Bo pozostają tylko nieliczne dzieła naprawdę oryginalne, a w ostatecznym rozrachunku oryginalna byłaby tylko pierwsza kreska postawiona przez pierwszego "artystę" w jakiejś zapomnianej jaskini. Takie podejście prowadzi do absurdu, poszukiwania w sztuce tylko jednej wartości jaką jest oryginalność i odrzucenia wszystkich innych - piękna, (lub brzydoty), wywoływanie przez dzieło odczuć emocjonalnych - zachwytu, ekstazy lub przeciwnie - odrzucenia, obrzydzenia. W dziele ważna jest nie tylko jego forma - można w nim dostrzec również myśl, inteligencja i kultura autora, która pozwala rozkoszować się dziełem jako wytworem umysłu.
Tak więc według mnie oryginalność dzieła w sensie pełnej nowatorskości, prekursorstwa nie jest najważniejszym chociaż jednak ważnym czynnikiem w odbiorze dzieła przez widza.
Dzieło nowatorskie zwykle w pierwszym momencie nie wywołują zachwytu. Powolnie i długo docierają do umysłów i uczuć odbiorcy, który musi się do nich przyzwyczaić, "oswoić" z nimi , aby móc w pełni docenić walory nowego podejścia. Często oryginalność jest wręcz postrzegana jako brzydota, coś odstręczającego, gdyż odchodzi od utartych wzorów i przyzwyczajeń odbiorcy. Sama idea może być wcale niedostrzegana.
Rozpatrując na przykład historię architektury trudno powiedzieć, które dzieła są w pełni oryginalne. Czy te , które są jakby drogowskazem , barierą wyznaczającą początek kolejnego kierunku, czy też kolejne, będące najdojrzalszymi jego przedstawicielami. Historycy sztuki, potrafią pokazać dzieło, lub grupę dzieł budowlę lub jej fragment, które można określić jako nowatorskie, rozpoczynające nowy kierunek w sztuce. Dla przeciętnego jednak odbiorcy bardziej znane i pozwalające poczuć klimat danej epoki są dzieła późniejsze, w pełni rozwinięte, silnie oddające cechy określonego stylu.
Pierwszym dziełem gotyckim była kaplica w St. Denis - budowla w której sklepieniach zastosowano żebra krzyżowe. Pozwoliło to rozświetlić wnętrze dzięki dużym przeszkleniom wypełnionym witrażami. Ale tak naprawdę żebra krzyżowe, które to umożliwiły, poznano już w romanizmie ( katedra w Durham, koniec 11w.).
A najsilniej na odbiorcę działają późniejsze, wspaniałe katedry np. w Chartres (il.1 ), Reims, kaplica Saint Chapelle (il.2,3 ), Notre Dame w Paryżu(il.4,5 ), opactwo Mont Saint - Michel (il.6 ), lub dzieła gotyku angielskiego - katedra w Canterbury, opactwo Westminsteru (il.7).
Jeśli chodzi o problem oryginalności w przypadku budowli średniowiecznych i starszych mamy do czynienia z jeszcze jednym, interesującym problemem. Mianowicie nasze wyobrażenia o tej najstarszej architekturze do tej pory kształtują XIX-stowieczne kanony konserwatorskie. Przyzwyczaiły one widza do naturalnych - kamiennych, ceglanych ścian dawnych budowli. Tymczasem dzięki badaniom archeologicznym wiadomo dzisiaj, że współczesny im widz miał przed oczami nie gołe ściany lecz kolorowe freski, a np. budowle greckie nie świeciły w słońcu szlachetną bielą kamienia lecz wszystkimi kolorami tęczy tak właśnie podkreślonych elementów budowli. Bo czy nie szokująco dla dzisiejszego widza wyglądałaby Wenus z Milo z niebieskimi źrenicami i czerwonymi ustami? Tak więc okazuje się, że to co my uważamy za oryginał, całkiem inaczej miało wyglądać w zamyśle twórcy.
Powracając do wątku architektury gotyckiej - pewne jej przejawy np. w architekturze angielskiej można obserwować aż do XIX w., kiedy to wraz z rozwojem różnych kierunków historyzujących wróciło zainteresowanie również gotykiem. Część dzieł wtedy powstających można uznać za powierzchowne naśladownictwo, powtarzanie wcześniejszych wzorów bez głębszego wydobycia ich istoty. Jednak niektórych twórców, mimo początkowego czerpania ze kanonów np. gotyku z pewnością można uznać za oryginalnych, wnoszących własne wartości do rozwoju sztuki i architektury. Zaliczyła bym do nich np. Antonio Gaudiego.
Gaudi Antonio (1852-1926), architekt hiszpański, Katalończyk, pierwsze realizacje projektowane w duchu eklektyzmu - Casa Vicenz (1878), pałac Güell (1885), pałac biskupi w Astorga (1878). Ok. 1890 sformułował własny indywidualny styl, stanowiący odmianę secesjii i jednocześnie twórczo kontynuujący konstrukcyjne zasady architektury gotyckiej z odrzuceniem systemu przypór.
Statykę budowli opracował metodą doświadczalnej analizy podwieszanych modeli. Nawiązywał do form organicznych, projektował nieregularne plany, płynnie kształtował bryłę, w detalu stosował motywy fantastyczne często wykonywane techniką mozaiki. Działał głównie w Barcelonie, uznany za jednego z najbardziej oryginalnych architektów XX w. (wg. WIEM - Polska Encyklopedia Internetowa.)W początkowym okresie twórczości wyraźnie widać nawiązania do gotyku,(il.8) które w miarę upływu czasu przekształciły się we własny, oryginalny styl. Interesujący może być tu przykład ukazujący dojście do ostatecznej formy konstrukcji kościoła Sagrada Familia (il.9) - wychodząc od typowej konstrukcji gotyckiej dochodzi do indywidualnej, charakterystycznej formy.(il.10) Podobną w idei konstrukcję zastosował również w budowlach parku Güell. (il.11,12)
Kolejnym zagadnieniem może być architektura należąca do innych kręgów kulturowych. Otóż np. świątynie shintoistyczne zwane miya (lub yashiro, jingu, jinja) bywały (chociaż nie wszystkie) co pewien czas, najczęściej co dwadzieścia lat, demontowane i budowane z nowego materiału, zwykle w innym punkcie należącego do nich terenu. Ta metamorfoza, zwana po japońsku sengu lub senza, wywodzi się prawdopodobnie z uświęconego w początkach shintoizmu zwyczaju polegającego na tym, że świątynie budowano tylko doraźnie, dla odbycia określonej uroczystości, po czym ją rozbierano. Czasami przenoszono świątynię z jednej miejscowości do innej, czasem niszczyły je pożary i dopiero po pewnym czasie były odbudowywane. W trakcie odbudowy miano w zasadzie powtarzać dawną strukturę świątyni, nie zmieniając jej w żadnym stopniu. Nie osiągano jednak zapewne idealnego naśladownictwa; drobne odchylenia stopniowo się na siebie nakładały prowadząc do znacznych niekiedy odkształceń.
W tym przypadku można mówić o kontynuacji - biorąc pod uwagę tylko materiał, z którego budowla została wykonana nie może być mowy o oryginalności, zaś jeśli weźmie się pod uwagę ciągłość idei i tradycji na podstawie tych budowli można poznać styl i charakter japońskiej architektury z VI, VII w.n.e. a więc czasów bardzo odległych. (il.13, 14, 15).
Inne dziedziny sztuki nastręczają kolejnych trudności w jednoznacznym określeniu tego, co jest oryginalne, co zaś należałoby uznać za wtórne. Szczególnie interesujące mogą być rozważania na temat sztuki użytkowej - kiedy obiekt przestaje pełnić funkcje czysto utylitarne, a staje się dziełem sztuki. I kiedy można mówić o oryginalności takiego dzieła. Na przykład tkanina - często projektowaniem tkanin zajmowali się wybitni artyści, tacy jak należący do ruchu Art and Crafts William Morris - jeden z prekursorów modernizmu. Jego tkaniny (il. 16, 17) - mimo, że w naszych oczach mogą wydawać się trochę "przeładowane" jednak w swoich czasach stanowiły odkrycie, odejście od utartych wzorów, były nową jakością odcinającą się od wcześniejszych, przemysłowych wytworów. Podobnie należałoby traktować twórczość np. Charlesa Mackintosha - jego meble (il.18) również wyznaczały nową jakość w sztuce, pozwoliły odejść od wcześniejszych przyzwyczajeń, a przecież nie są dziełami jednostkowymi. Również ceramika, szkło, biżuteria są często wyrobami bardzo oryginalnymi, choć mogą być powielane.
Innym zagadnieniem może być oryginalność dzieła malarskiego. Z tą dziedziną najczęściej kojarzone jest przez przeciętnego odbiorcę pojęcie sztuki. Co prawda za najczystszą dziedzinę sztuki niektórzy uważają muzykę, jako najbardziej abstrakcyjną, ale współczesne malarstwo również przestaje mieć walory użytkowe, staje się "sztuką dla sztuki".
W malarstwie szczególnie wyraźnie widać zmiany i nowe prądy w sztuce. Często nowe podejście oznacza całkowitą negację wcześniejszych dokonań. Przy czym kolejne przemiany mogą doprowadzić do powrotu do wcześniejszych wątków, stylów i form. Trudność w określeniu co jest oryginalne polega również na tym, że w dziele malarskim bardzo ważna jest indywidualność twórcy. W zasadzie każdy wielki malarz może być przez wprawnego, wykształconego odbiorcę rozpoznany dzięki indywidualnym cechom swojego stylu. Tak więc większość "wielkich" twórców z całą pewnością można uznać z oryginalnych - właśnie na tym między innymi polega ich wielkość. Jednak również tutaj mogą kryć się pułapki - częstą praktyką było posiadanie przez malarza szkoły, w której kształcili się jego pomocnicy. W związku z tym duże fragmenty dzieła mogły być autorstwo ucznia, nie zaś nauczyciela, który sygnował całość. Dla odmiany - prace "szkoły" mogły być współtworzone również przez mistrza. Trudno wtedy określić co jest oryginalnym dziełem danego malarza, co należy przypisać do jego szkoły, co zaś indywidualnym dziełem któregoś z uczniów z niej się wywodzących. Praktyki te stosowane były szczególnie chętnie w średniowieczu, ale również w czasach nowożytnych, w pracowniach renesansowych, barokowych. Bliższym czasowo przykładem (XIX w.) może być działalność Camille Corota. Nie posiadał on co prawda własnej szkoły, ale, towarzyski z natury, malował często w obecności innych malarzy, nierzadko np. ten sam motyw. Zależnie od indywidualności współmalujących z mistrzem towarzyszy zaznaczał się w ich pracach mniej lub bardziej wyraźnie, świadomie lub nieświadomie przyjęty styl Corota, jego ujęcie, technika i rodzaj ekspresji. Czasem Corot retuszował te malowane w jego obecności obrazy. Dowiedziono też, że często sygnował obrazy, które w jego stylu tworzyli inni artyści. Wiele z tych obrazów zostało później przez specjalistów uznanych za dzieła oryginalne. Czym jest więc oryginał, jeśli nawet fachowiec może mylić się co do autorstwa dzieła?
Bibliografia: