
Przez ten sposób podejścia do zagadnień urbanistyki rozumiem projektowanie dużych lub bardzo dużych założeń urbanistycznych, których zadaniem (obok czysto funkcjonalnego i estetycznego celu) jest również przekazywanie wszelkiego typu wartości ideologicznych. Ten typ działania projektowego powinien charakteryzować się również według mnie wewnętrzą spójnością, być w "jednym stylu", a jednocześnie samą swoja istotą bronić się przed próbami zmian wprowadzanymi przez użytkowników lub je zagłuszać. Urbanistyka państw totalitarnych odpowiada takim założeniom. Zarówno faszystowskie Niemcy jak i stalinowki Związek Radziecki opowiadały się za całkowitym podporządkowaniem wszystkich dziedzin życia, pracy i czasu wolnego, swojej ideologii. Nie omineło to również licznych dziedzin sztuki takich jak literatura, sztuki plastyczne, muzyka, a więc również architektury i urbanistyki. Urbanistyka, jako dziedzina działań w wielkiej skali stała się ważnym narzędziem kształtowania postaw i uczuć. W systemie totalitarnym możliwe było, wbrew przesłankom ekonomicznym, tworzenie od podstaw nowego porządku przestrzennego.
Przykładem może być historia Warszawy. W czasie II Wojny Światowej zostały wykonane plany zmiany dużego stołecznego miasta w małą, prowincjonalną mieścinę - jedno z wielu miast Rzeszy, z centralnym, monumentalnym placem zamiast Placu Zamkowego. Planowano zniszczenie większości tkanki miejskiej, zabytków, miejsc mających szczególną wartość dla mieszkańców. Było to świadome i zaplanowane działanie mające doprowadzić do degradacji społeczeństwa przez pozbawienie go historii i kultury. Urbanistyka powojenna była odbiciem ideologii stalinowskiej. Stworzono w miejscu zniszczonej (ale możliwej do odtworzenia) nową architekturę "dla ludu". Nowa architektura miała przeciwstawiać się starej, kapitalistycznej.Pałac Kultury i Nauki wraz z otaczającym go placem oraz zespół MDM-u, powstawały na miejscu terenów "przeciętych dawniej kilkunastoma ulicami - wąwozami ujętymi w kilkadziesiąt zwartych bloków mieszczańskiej zabudowy, w której wnętrzu fałszywa świetność i polor świata dulszczyzny przeplatała się z bytem mieszkańców suteren i poddaszy, obywateli podwórzy - studni, wyrobników i rzemieślników, lumpenploretariatu i bezrobotnych" (wg. Edmunt Goldzamt "Architektura zespołów śródmiejskich i problemy dziedzictwa" Warszawa 1956r), czyli na miejscu dawnego tętniącego życiem centrum powstawał wielki budynek otoczony ogromnym placem, którego głównym celem było przyjmowanie pochodów pierwszomajowych.
Innym przejawem urbanistyki totalnej, podporządkowanej mniej ideologii politycznej a bardziej ideii są wg. mnie projekty miast Le Corbusiera. Zarówno projekty Ville Radieuse, projekt Obus dla Algieru (1932) z ogromnym, krętym blokiem mieszkalnym po którym biegnie autostrada, koncepcje dla Rio de Janeiro, linearne miasto przemysłowe, mają kształtować postawy i zachowanie ludzi je zamieszkujące, podporządkowywać sobie całe otoczenie. Jednocześni w przypadku realizacji któregoś z tych pomysłów bardzo trudne okazało by się przekształcenie, ewolucja układu miasta w miarę upływu czasu.
Człowiek mieszkający w przestrzeni zaprojektowanej w taki sposób ma bardzo mało do powiedzenia. Jako przykładem posłużę się znowu Warszawą. Oswojenie architektury totalnej jest bardzo trudne. Wydaje się, że tereny Placu Defilad lub Placu Konstytucji są zagospodarowywane przez mieszkańców miasta, ala są to działania tymczasowe i powierzchowne, a nawet wręcz szpecące i całkowicie sprzeczne z charakterem i nastrojem miejsca. Bardziej świadome i przemyślane pomysły władz miasta nie mogą doczekać się realizacji, a w przypadku Placu Konstytucji ograniczają się do projektu posadzki.
Myslę, że właśnie to jest najgorszą cechą urbanistyki totalnej -ogranicza wszelkie zmiany i trwa.