26.02.2000r
Króciutka notka z wypadu po Warszawie. Mam nadzieję, że niebawem będą tu fotki, które choć trochę zobrazują ten wypadzik.
26.02.2000r dość silną grupą z pl.rec.rowery (10-15 osób?) wyruszyliśmy spod Kolumny Zygmunta na mały rekonesans po stolicy. Wprawdzie w planach był podobno Powsin, no ale z różnych przyczyn nie wystawiliśmy czubka koła poza rogatki stolicy.
Zbiórka odbyła się klasycznie o godz. 12 i także klasycznie czekaliśmy na spoźnialskich. Następnie całą watachą w sposób kulturalny (czyt. ścieżką rowerową) dotarliśmy na ul. Bartycką. Tam zaliczyliśy niezłą premię, iście górską. Niektórzy "umarli" po drodze i na piechotę "szukali" kondycji z ubiegłego sezonu. Górka odpłaciła nam się piekną panoramą (zwłaszcza na EC Kawęczyn i jej kominy...), a także możliwością popatrzenia na downhill'owców (rozpoznałem ekipę z Milanówka), którzy katowali tam swoje rowery DH. Znawca tego sprzętu powiedział, że jeden koleś ma ramę, która kosztuje kilka tysięcy marek. Cóż, bez komentarza...:). Na górce zabawiliśmy góra 30 minut. Następnie u jej podnóża czekaliśmy, aż dwaj koledzy zbiorą się po drobnej stłuczce rowerowej (straty materialne to napewno pęknięte 2 szprychy :). Mieliśmy także okazję by przysłuchać się wymianie zdań pomiędzy kierowcami samochodów, która opierała sie na kluczowych słowach "spierdalaj" i "chuju"...
Wkrótce przesądzono, że jednak Powsin odpada. Część bikerów rozjechała się, pozostali (z 6 osób?) i ja popędziliśmy ścieżką rowerową wzdłuż Wisły kierując sie do Lasku na Bielanach. Tam pohasaliśmy sobie trochę po pagórkach i około godziny 15-16 (?- nie pamiętam już) rozstaliśmy się, dziękując sobie nawzajem, że bylo bardzo miło.
Był to mój pierwszy grupowy wypad po zimie i uważam go za bardzo udany. Towarzyszyli mi kumple z bloku, Łukasz (dzielny biker, o którym mowa w wielu relacjach z różnych wypadów) oraz Przemek (bardzo się zdziwiłem, że ruszył dupsko, bo myślałem, że zapomniał już jak wygląda rower...).
Fotki niestety są lekko mówiąc kiepskiej jakości. Właściwie to są koszmarne, no ale lepszy rydz niż nic. Okazało się, że leciwy Zenit kumpla ma zepsuty obiektyw...
Więkoszość fotek przedstawia
półmetek przejażdżki- regenerację sił "pod rurą" :).
Park maszyn, naszych maszyn :)
W lasku bielańskim.
Piweczko :).
Zbiórka na placu Zamkowym.
Ktoś :).
ANS ze swoim rowerem na szczycie
góry przy ul. Bartyckiej.