Powrót
                                Pisze do Ciebie pamiętając jeszcze nasza ostatnia rozmowę telefoniczną tydzień temu.
                                Bardzo było fajnie ale niestety wszystko się kiedyś kończy.
                                Prawdę mówiąc jeszcze nie mogę dojść do siebie i cały pobyt w Polsce
                                wydaje mi się jakimś  snem.
                                Gdyby nie zdjęcia i książki nie uwierzyłbym w to co było.
                                Podróż powrotna była kiepska bo w Meksyku okazało się,
                                że jedna z walizek została w Paryżu.
                                Mnie cholera wzięła ponieważ miałem w tej walizce płyty i książki przez dwa dni
                                chodziłem wściekły ale już w środę wieczorem walizka była w domu cała.
                                Teraz pisząc do Ciebie słucham Staśka Śnieżko. Jego teksty są pierwszej klasy.
                                Wczoraj wieczorem byli u mnie kumple z AA i słuchaliśmy nagrań i ja tłumaczyłem.
                                Bardzo im się podobało to że w grupach polskich nie można palić i przeklinać .
                                Tutaj, ponieważ wynajmuje się lokal się klnie jak cholera a kopci się jeszcze więcej.
                                Przechodząc do innych spraw, nie wiem jak długo jeszcze będę znajdować się
                                w tym stanie odurzenia wewnętrznego.
                                Człowiek chciałby mieć wszystko razem w życiu a tak nie może być.
                                Wczoraj koleś mi tłumaczył ze Bóg daje wszystko ale na raty
                                i tak jak ja byłem nachalny na picie  to tez jestem nachalny w stosunku do życia
                                i nie mogę się pogodzić tymi ratami od Boga,
                                rano myślałem o tym długo i rzeczywiście jest cos w tym.
                                Jak piłem to od razu calą szklankę  aby od razu się nachlać, tego samego żądam od życia. 
                                Nachlać  się życiem a to okazuje się brakiem trzeźwości.
                                Ten trzeci krok coś drogo mnie kosztuje.
                                Rysiu ! jeszcze raz Tobie dziękuje za wszystko.
                                Teraz nie mogę jeszcze wszystkiego strawić ale z czasem to przyjdzie
                                pozdrawiam Ciebie i całą Twoja rodzinę no i kolesiów, napisz do mnie co tam słychać 
                                być może nie odpisze natychmiast bo jestem zaganiany ale odpisze na pewno.
                                Ściskam Adam
                              --------------------------------------------------------
                              Patrz Księga Gości poz. 66.
                                        Adam był u nas na mityngu, w kwietniu 2002 r.
****************************
                                Witajcie!
                                Otrzymałem list od Lili o Jej prywatnym Nowym Jorku.
                                Dałem się zabrać na ten spacer, bo to poszerza moje horyzonty.
                                Pamiętam, jak wciśnięty w fotel oglądałem na CNN Nowy Jork 11 września.....
                                Widziałem ludzi, widziałem ich twarze.
                                Na moich oczach eksplodowało człowieczeństwo : w swoim cierpieniu,
                                w strachu, w bezradności, w miłości. W jednej chwili stało się zło i stało się dobro.
                                W jednej chwili życie i śmierć spotkały się w tym samym miejscu.
                                Siedziałem tak bezradny i wciąż zadawałem sobie to samo pytanie: dlaczego ?
                                Czułem strach, bezradność, ból, smutek i miłość.
                                Modlitwa o Pogodę Ducha na te chwile utraciła swą moc.
                                Moi bliscy byli ze mną. Byliśmy sobie jeszcze bliźsi. Łzy spływały nam po policzkach.
                                Widziałem wielkość człowieka i upadek symbolu, który nie był moim symbolem....
                                Potem zobaczyłem Afganistan. Zobaczyłem głód, cierpienie, biedę.
                                Znowu siedziałem wtopiony w fotel. Czułem ból, smutek, bezradność, strach i miłość.
                                Pamiętam, jak kochany naród amerykański się dźwigał.
                                Jaka to dla mnie piękna lekcja pokory ! Jaka piękna lekcja człowieczeństwa !
                                Pamiętam afgański teatr w ruinach i pierwszą szkolę dla dziewcząt.
                                jaka to dla mnie piękna lekcja pokory ! Jaka piękna lekcja człowieczeństwa !
                                Dziś idę, prowadzony przez Lile, po ulicach NY i przyglądałem sie ludziom.
                                Uwielbiam patrzeć na ludzi ! To jest mój prywatny świat.
                                Na twarzach wypisane tragedie i wzloty, smutki i radości, miłość i nienawiści.
                                Idę po ulicach NY i zachwycam się uśmiechniętymi twarzami. To było wczoraj.
                                Dziś jest nowe życie, nowy dzień i nowe zadania do wykonania.
                                Odbudować można każde zgliszcza.
                                Za jakiś czas w tym miejscu staną może jeszcze piękniejsze budynki,
                                jeszcze piękniejsze symbole. Zachwycam się ludźmi, którzy dzień po dniu
                                odbudowują zgliszcza w sobie. Jak wielki jest człowiek !
                                Można Go zniszczyć, ale nie pokonać !
                                Upadałem setki razy.
                                Za każdym razem moje człowieczeństwo za kołnierz wyciągało mnie z kałuży.
                                Z tego spaceru z Tobą, Lila, wracam pełen optymizmu, pełen dumy.
                                Czuję się zaszczycony i wybrany, ze dostałem szanse bycia wśród takich ludzi.
                                Uczę się od tych ludzi siły i wiary.
                                Uczę się od tych ludzi pokory, bo czymże są moje tragedie wobec 11 września ?
                                Pozdrawiam weekendowo  Zbyszek z Pasłęka
****************************
 
 
                                Kochani !
                                Dwa razy w tygodniu, czekam w tak zwanym " punkcie konsultacyjnym "
                                dla rodzin z uzależnieniem alkoholowym w tle na kogoś, kto szuka pomocy.
                                Kilka dni temu odwiedziła mnie Basia.
                                Słuchałem tego, co miała do opowiedzenia i z każdą chwilą coraz bardziej zdawałem
                                sobie sprawę ze swojej bezsilności.
                                Z wypisanym na twarzy uśmiechem opowiadała mi o sobie.
                                Z bardzo chaotycznej opowieści wyłoniła się wykształcona, mądra, piękna kobieta,
                                która pierwszy raz w życiu, po 30 latach małżeństwa odważyła się zawołać o pomoc.
                                - Basiu, nie mów mi o swoim mężu. Jego tu nie ma.
                                Mówmy o Tobie, o mnie. - Nie potrafię nie mówić. On taki dobry.
                                Tylko, jak pije, to jest inny, to się boje i uciekam z domu. Czasem pije razem z nim.
                                On wtedy ma mniej.
                                - Basiu, czy wiesz, że dziś jest 8 marca ? Dzień Kobiet ? Kiedy dostałaś kwiaty?
                                - Dziś 8 marca ? -Kiedy byłaś u fryzjera ? Kiedy zrobiłaś sobie makijaż ?
                                Kiedy założyłaś na siebie jakiś nowy ciuch ?
                                -Nie pamiętam. W domu tyle pracy. Zrezygnowałam z bycia nauczycielka,
                                żeby mój maż mógł pracować. W zeszłym roku mieli go posadzić za znęcanie,
                                ale wycofałam sprawę. On taki dobry. Dzieci już nie przyjeżdżają do domu.
                                Córka wpadła po roku na dwie godziny i powiedziała : " Dbaj o tatę"
                                i znowu się nie pokazuje. Już Jej przecież nie bije.
                                -Basiu, to jest choroba, która nazywa się alkoholizm.
                                Czy słyszałaś o takiej chorobie ?
                                -Jasne, że słyszałam. 20 osób w Polsce już się wyleczyło. W telewizji słyszałam.
                                -Basiu, czy słyszałaś  o AlAnon, o AA ?
                                - Coś słyszałam. Ale w Polsce jeszcze tego nie ma... 
                                Wraz z upływem rozmowy, uśmiech na twarzy Basi znikał.
                                Szara twarz, podkrążone oczy i nerwowo splatane palce u rąk ,
                                ubrana tak, aby nie rzucać się w oczy nikomu..
                                -Basiu, dobrze, że przyszłaś. Ja jestem niepijącym alkoholikiem, Ty żona alkoholika.
                                Mogę Ci tylko tyle powiedzieć : nigdy nie przestaniesz za niego pić,
                                ale możesz zmienić własne życie.
                                -To co ja mam zrobić ?
                                -Może na początek idź do fryzjera. Dziś 8 marca. Zrób sobie prezent.
                                Kiedy spotkamy się następnym razem, spróbujemy zrobić kolejny krok.  
                                Basia powoli założyła mocno zniszczony płaszcz i powtarzając niepewnie :
                                " Pójdę do fryzjera " pożegnała mnie zdziwionym uśmiechem.  
                                Byłem przybity.
                                Zobaczyłem swoją żonę i wszystkie inne żony i mężów alkoholików.
                                Stałem bezradny. Bardzo chciałbym Jej pomoc.
                                Bardzo Jej chciałem pokazać te wszystkie żony, które powróciły do życia.
                                Które już nie chcą przestać pić za swoich mężów.
                                Które mówią "on jest dobrym człowiekiem" i idą na mityng albo do fryzjera.
                                Mam nadzieje, że jeszcze zobaczę kiedyś Basię.
                                Chcę Jej powiedzieć, że to nie jest przeciw Niej, że to taka choroba.
                                Chcę Jej powiedzieć, ze już wiele milionów ludzi na świecie przestało pić.
                                Chcę Jej powiedzieć, że już nie musi więcej udawać uśmiechu na twarzy.
                                Chcę Jej powiedzieć, żeby przestała walczyć o męża, żeby zaczęła walczyć o siebie. 
                                Pozdrawiam  Zbyszek