powrót do strony głównej

 

 

 

 

 

Mam na imię Jola, jestem alkoholiczką.

Pijąc traciłam wiarę w Boga,w siebie i w drugiego człowieka.

Trzeźwiejąc w AA buduję na nowo swój świat , uczę się żyć,
odkrywam w sobie nowe uczucia i przekładam je na słowa poezji.
Zapraszam Cię do swojego świata z nadzieją,
 że odnajdziesz tu cząstkę siebie.
Jola

Mój pierwszy raz.

Ręce drżące, niespokojne,
w sercu buchający ogień,
w gardle wielka bryła lodu,
w oczach błyski wielkich zwątpień.
Nagle uśmiech - jeden, drugi,
burza braw i ciepłe słowa,
dotyk ręki - wszystko dla mnie
bym zechciała żyć od nowa.
I poczułam, jak topnieję
słabnie w sercu burz zawieja,
po cichutku, zamiast szału
sączy we mnie się nadzieja.
Na niej postawiłam wiarę;
potem miłość i pokorę,
dokładałam cal po calu
Waszą przyjaźń, dobrą wolę.
Dzięki Wam do dziś buduję
upragniony dom trzeźwości,
a w mym sercu, jak w kominku
sypią się iskry wdzięczności.
 
Dziękuję.

Dziękuję Wam, że jesteście
i w mym sercu rodzicie nadzieję.
Jestem wdzięczna Wam za otuchę
i za to, że dziś się śmieję.

 
Dziękuję za ciepłe słowa
gest sympatii, podanie ręki,
za te szczere, nawet bolesne,
też Wam składam serdeczne dzięki.
Potrzebuję tego jak tlenu
co nam zsyła na ziemi istnienie
i jak podróżny na pustyni - wody,
aby ugasić palące pragnienie.

Dzięki Wam, zwykłym ludziom
dziś już mówię to nie skrycie
wiem, co znaczy przyjaciel
wiem, co znaczy życie.

Kromka chleba ma dziś smak żyta
jabłko - jabłkiem jest, a nie fermentem
taniec - siłą mojej radości
noc przestała być głuchym zamętem.
 
Za ten smak, za ten czuły zapach
dziś właśnie wam dziękuję.
I choć wiele boleści w sercu
Niczego nie żałuję.
Ożyj.

 

Umierałeś tysiąc razy
za rodaków, za ojczyznę,
kiedy przetrzeźwiałeś nieco
zobaczyłeś krwawą bliznę.
 
Umierałeś tysiąc razy
za przyjaciół i za wroga,
kiedy przetrzeźwiałeś nieco,
wokół była tylko trwoga.
Umierałeś tysiąc razy
za cholerną tę gorzałę,
co Ci wczoraj przynosiła
radość, doskonałość, chwałę.
Umierałeś tysiąc razy
za rodzinę swą " nikczemną ",
kiedy przetrzeźwiałeś trochę
pytasz " Czemu nikt nie został ze mną "?
Umierałeś tysiąc razy,
otworzyłeś piekła bramy,
aby zamknąć swoją duszę,
ten haniebny żywot cały.
Umierałeś tysiąc razy -
jednak się znalazłeś w niebie,
gdy podałeś innym rękę
mówiąc " Chcę trzeźwieć za siebie

Drugi człowiek

Tak niedawno pamiętam
flaszka stała na górze,
tak działo się, tak było - jakkolwiek,
i przez myśl by nie przeszło,
że do szczęścia potrzebna
nie flaszka była - tylko drugi człowiek.
Kiedy mózg na połowy
dosłownie się łamał,
aby móc wymyślić cokolwiek,
marzyła się flaszka
jako " środek złoty " -
teraz wystarczy drugi człowiek.
Kiedy ciało rozedrgane
domagało się pieszczoty,
by je dotknął, by je musnął ktokolwiek,
marzyła się flaszka
jako " środek złoty "
teraz wystarczy drugi człowiek.
Kiedy serce ściskało się
z żalu i tęsknoty,
jakby chciało ulecieć gdziekolwiek,
marzyła się flaszka
jako " środek złoty " -
teraz wystarczy drugi człowiek.
Zapamiętać to muszę
i żyć tak pokornie,
by to nie wróciło kiedykolwiek,
by nie flaszka się marzyła
jako " środek złoty " -
by na zawsze wystarczył drugi człowiek.

 

powrót do strony głównej

 

Chodź do nas
Splecione ręce przy długim stole
blask świecy bijący z oddali.
Tylko w Tobie się buntuje
zagubione, smutne serce
i na los parszywy się żali.
Uśmiechy serdeczne i trzeźwe spojrzenia
i modlitwy, słowa pokorne
tylko w Tobie wciąż się iskrzy
fałszywa nadzieja
i zdradliwy bunt " To nie o mnie "
Ulgi ciche westchnienie,
że to mamy za sobą -
te trzęsące się ręce i serce.
Tylko Ty ciągle walczysz
ciągle liczysz na siebie
pozostając w cierpieniu i męce.
 
Porzuć bunt i rozterkę
usiądź z nami przy stole
uwierz - sam tego nie pokonasz.
Daj drugiemu swą rękę
i posłuchaj jego serca,
które mówi po prostu "Chodź do nas ".
  
Spadałam
 
Spadałam w dół, coraz niżej,
nie było żadnej gałęzi,
aby się złapać, przytrzymać
i serca dłużej nie więzić.
Wciągał mnie wir potężny
w coraz ciemniejsze otchłanie
gdzie coraz większe nieszczęścia,
gdzie coraz szybsze konanie.
Grzęzłam w tym bagnie po uszy,
lecz ciągle wierzyłam przecież,
że wyjdę jednak na powierzchnię,
pokażę Wam, czego nie wiecie.
I spadałam, zraniona, zbolała,
nie miałam już głowy ni serca
i wtedy poczułam, że nagle,
" Chcę żyć " - to myśl najgorętsza.
Pokornie schyliłam więc głowę
w modlitwy oddałam się słowa
z błaganiem się do Was zwróciłam
i żyję i kocham od nowa.
Nie żałuję.
 
Nie, nie żałuję
tych pijanych nocy w bezsenności -
teraz mogę docenić przecież ,
ile we śnie spokojnym jest radości.
Nie , nie żałuję
nawet tego, że ludziom dokuczyłam
teraz bowiem , ucząc się trzeźwości
też miłości się do nich nauczyłam.
 
Nie , nie żałuję
swoich czynów pijanych , bezsensownych ,
teraz bowiem o nich pamiętając
mogę robić tyle rzeczy cudownych.
Nie , nie żałuję
swego dna , co dotknęłam go lepką ręką
teraz mogę cieszyć się , że jestem
teraz mogę odkryć życia piękno.
Uwierzyłam.
 
Uwierzyłam Wam , trudno było,
ale czas pokazał Wasze racje,
że należy się poddać i zaufać,
aby zmienić pijaną stagnację.
 
Uwierzyłam , nie miałam wyjścia,
jeśli chciałam swe życie pozmieniać,
gdy już siły mi nie starczało,
gdy nie chciałam samotnie umierać.
 
Uwierzyłam Wam całym sercem
uwierzyłam i w myśli i w słowa,
chcę podążać za Wami do końca,
chcę nauczyć się żyć od nowa.
 
c.d.n