ALEKSIEJ, BRAT ALECHINA
Skąd biorą się tematy do nowych opracowań? Co sprawia, że jeden temat wydaje się
bardziej interesujący od drugiego? W moim przypadku działa nierzadko mechanizm
"czerwona lampka". Natrafiam w jakimś miejscu na jedno-dwa zdania, z którymi się
nie zgadzam. Stają się one punktem wyjściowym do przyszłych poszukiwań.
Kilkanaście miesięcy temu na stronie internetowej "The Chess Cafe" ukazał się esej
Hansa Kmocha (1894-1973) "Aleksander Alechin". Przeczytałem tam m. in.:
"Jego (tzn. Aleksandra Alechina - T. L.) brat, którego spotkałem podczas turnieju
moskiewskiego 1925, w niedługi czas potem został zamordowany w związku z aferą
miłosną, o czym donosiła prasa nie-rosyjska".
Czerwona lampka!
"Kmoch pomylił się, z pewnością było inaczej" - pomyślałem. "Przy okazji trzeba
będzie zająć się osobą brata czwartego mistrza świata".
Przegląd dostępnych mi źródeł rosyjskich z ostatnich stu lat przyniósł mało co,
od czego jednak są przyjaciele?
"Co wiesz o Aleksieju, bracie Alechina" - spytałem listownie Wiktora Czaruszyna
z rosyjskiego miasta Niżnyj Nowgorod, autora kilkunastu książek ("Chess Comet
Charousek", "Odciągnięcie Mitrofanowa" itd.) i dziesiątków artykułów, publikowanych
m. in. w miesięczniku "64". Niebawem otrzymałem odpowiedź i mogę tu zaprezentować
efekty pracy rosyjskiego historyka szachów, opatrzone moimi i cudzymi uzupełnieniami.
We wstępie Wiktor pisał:
"Odnośnie Aleksieja Alechina ... mam sporo relacji. Prowadziłem korespondencję
z dyrektorką Kastoreńskiego muzeum okręgowego; znajdowała się tam rodowa siedziba
Alechinów. Dyrektorka przysłała mi wiele materiałów o dzieciństwie Aleksandra,
lecz jak doszliśmy później z Szaburowem (inny znany rosyjski historyk szachów -
T. L.), dotyczyły one właśnie Aleksieja. Nawiasem mówiąc, ten ostatni studiował
na Uniwersytecie w Warszawie; tam też się ożenił".
Wiktor Czaruszyn uważa, że zgodnie z dzisiejszymi normami Aleksiej Aleksandrowicz
Alechin (1888 - 1939) był "pierwszym i jedynym trenerem przyszłego arcymistrza".
Aleksiej był starszy o 4 lata, ale bracia dobrze się rozumieli i byli praktycznie
nierozłączni. Prawideł gry nauczyła ich matka, Anisja Iwanowna i w rodzinie
nieustannie toczono ożywione batalie. Mistrz świata wspominał później:
"Gram w szachy od 7. roku życia, lecz zacząłem zajmować się nimi na poważnie,
gdy miałem 12 lat. (...) Z powodu młodego wieku nie mogłem uczęszczać do kółka
szachowego, tym więc zapalczywiej oddawałem się grze w turniejach korespondencyjnych.
W związku z tym musiałem poświęcać wiele czasu analizie, co niekiedy odbywało się
podczas gimnazjalnych lekcji. Jest zrozumiałe, że nie mogłem używać szachownicy,
toteż rysowałem sobie wybrane pozycje na kawałku papieru i kontynuowałem analizę
w pamięci. Wkrótce upewniłem się, że mogę obejść się i bez szachownicy".
A teraz ponownie oddaję głos Wiktorowi Czaruszynowi:
"Począwszy od 1902 roku Aleksiej Alechin uczestniczył w turniejach korespondencyjnych
organizowanych przez pismo "Szachmatnoje Obozren'je". Bracia z pasją oceniali przebieg
partii, analizowali je i niebawem również młodszy Aleksander zapisał się do kolejnego
turnieju.
Aleksiej Alechin - Antuszew
kor. 14 III 1903 - ?
1. e4 e5 2. Sf3 Sc6 3. Gb5 a6 4. Ga4 Sf6 5. 0-0 b5 6. Gb3 Gc5 7. d3 (W
partii Parma - Velimirović, Jugosławia 1963 białe uzyskały przewagę po 7.c3 O-O
8.d4 Gb6 9.de S:e4 10.Gd5. Dlatego arcymistrz Tkaczew z Kazachstanu po 7.c3
gra 7...d6 8.d4 Gb6, jak w partii z Bołoganem, Tilburg 1994.) 7...d6 8. Gg5?!
h6 9. Gh4 g5!? 10. Gg3 Gg4 11. h3 Sh5?! (Ciekawa ofiara figury, którą jednak
białe mogą odrzucić. O wiele silniejsze jest 11...Ge6! z następnym 12...Sh5
13.Gh2 Sf4 i wyraźną przewagą.) 12. Kh1!? S:g3+ 13. f:g3 Gh5? (Niezrozumiały
odwrót. Należało kontynuować natarcie zgodnie z klasycznymi wzorami: 13...h5!
14.hg [można spróbować 14.Sbd2] 14...hg+ 15.Sh2 Hd7 16.W:f7 [po 16.G:f7+
Ke7 również następuje wygrywające Wh8:h2+} 16...O-O-O! 17.W:d7 W:h2+ i mat
jest nieuchronny.)
14. S:e5!! (Nieoczekiwane i piękne. Nie wolno brać hetmana (14...G:d1) z
powodu 15.G:f7+ i dalej: A/ 15...Ke7 16.S:c6+ Kd7 17.S:d8 Ge2 (albo 17...G:c2
18.Se6 +-) 18.Wf5 Wa:d8 19.Sc3 i goniec ginie; B/ 15...Kf8 16.Gd5+ Kg7 (lub 16...Ke8
17.G:c6+ Ke7 18.Wf7X) 17.Wf7+ Kg8 18.We7+ Kf8 19.Sg6X.) 14...S:e5 15. H:h5
(Obraz gry zmienił się radykalnie. Białe mają piona więcej i potężny atak.)
15...Wh7 16. c3 Gb6 (16...S:d3? 17.W:f7!) 17. d4 Sc4 18. Sd2 d5
(18...S:d2 19.W:f7.) 19. S:c4 d:c4 20. Gc2 He7 21. e5! Wh8 22. e6! 0-0-0 23. W:f7
Hd6 24. Hf3! (Grozi mat na a8.) 24...c6 25. Gf5 Whe8? (Grę pozwalało
przedłużyć 25...Kb8, np. 26.Wd7 W:d7 27.ed Gc7 28.We1 Wd8 29.We8 Kb7 30.We6!
H:d7 (bezcelowe 30...H:g3 31.H:c6+ Kb8 32.Kg1 Hh2+ 33.Kf1 Hh1+ 34.Ke2 Wd7 35.Ge4 +-)
31.Wc6 H:c6 (jedyne) 32.Ge4 Wd6 33.G:c6 W:c6 z nadziejami na długą korespondencję.)
26. Wd7 Hb8 27. H:c6+ Gc7 28. e7 1-0 (uwagi: W. Czaruszyn).
Szczytowym osiągnięciem Aleksieja w grze korespondencyjnej było zwycięstwo w
wielkim turnieju pisma "Schweizerische Schachzeitung" z wynikiem +16 -0 =8. Oto
jedna partia z tego turnieju:
Aleksiej Alechin - Duhm
kor. "Schw. Schachzeitung" 1908 - 1909
1. d4 d5 2. e3 e6 3. Gd3 Sf6 4. Sd2 c5 5. c3 Sc6 6. f4 c:d4 7. e:d4 Gd6 8. Sh3
0-0 9. 0-0 Gd7 10. He2 a6 11. Sf3 b5 12. Se5 g6 13. Sg5 He7 14. Wf3 Ge8 15. Wh3
Kg7 16. Gd2 Sd8 17. Wf1 Wh8 18. f5 e:f5 19. G:f5 g:f5 20. Wg3 Kf8 21. W:f5 h6
22. He3 Hc7 23. W:f6 Ke7 24. Wf5 f6 25. Sg4+ 1-0.
Aleksiej brał czynny udział w działalności kółka szachowego w Moskwie, odnosił
pewne sukcesy i przyznano mu pierwszą kategorię, co wówczas nie było zjawiskiem
częstym. Wiosną 1907 roku członkiem kółka został młodszy Aleksander, idący, jak
widać, przez cały czas w "kilwaterze" starszego brata.
W latach 1913 -1916 Aleksiej wydawał pismo "Szachmatnyj Wiestnik", w którym publikował
mający już renomę Aleksander. Ostatni ich wspólny występ w Rosji miał miejsce w
Moskwie podczas Wszechrosyjskiej Olimpiady Szachowej czyli pierwszych mistrzostw
Rosji Sowieckiej. Aleksander wygrał z łatwością turniej główny, zaś Aleksiej
zdobył trzecie miejsce w turnieju amatorów". Tyle Wiktor Czaruszyn.
Z obu turniejów zachowały się bardzo nieliczne partie. Później drogi obu braci
rozeszły się. Aleksander uchwycił "linę ratunkową", jaką był pobyt w Rosji
Szwajcarki Annelise Ruegg, działaczki ruchu robotniczego. Związek z dużo starszą
od niego kobietą, który okazał się zresztą wyjątkowo krótkotrwały, pozwolił
arcymistrzowi opuścić Rosję, co było niezbędnym warunkiem kontynuowania kariery
sportowej.
Aleksiej (opieram się tu na badaniach J. H. Szaburowa) nie osiągnął poziomu
dostatecznie wysokiego, by uczestniczyć w (nielicznych) turniejach międzynarodowych
na terenie Rosji Sowieckiej ani nawet w imprezach krajowych szczebla centralnego.
Mieszkając w Charkowie na Ukrainie systematycznie uczestniczył w rozgrywkach
lokalnych, był mistrzem Charkowa, prowadził zakrojoną na szeroką skalę działalność
organizacyjną jako członek pierwszego zarządu sowieckiej federacji szachowej (zwanej
wówczas "sekcją szachową ZSRR") i jako sekretarz federacji szachowej Ukrainy,
wygłaszał prelekcje w kółkach szachowych. Był redaktorem pierwszego ogólno-sowieckiego
rocznika "Szachmaty. Izbrannyje partii i obzor za 1926 god" oraz książki "Matcz
na pierwienstwo mira Alechin - Capablanca", obu wydanych w Charkowie w latach
1927 - 1928.
Po triumfie nad Capablancą więzi nowego mistrza świata z Ojczyzną zostały
raptownie przerwane. Znając pochodzenie społeczne Alechina i jego poglądy można
domniemywać, że nigdy nie był on entuzjastą nowej władzy. Jednakże maestro był
całkowicie pochłonięty problemami szachowymi, polityka była mu obojętna, przynajmniej
dopóty, dopóki nie ingerowała w problemy świata szachowego. Toteż przez kilka lat
pobytu na Zachodzie utrzymywał neutralne stosunki z władzami w Moskwie, które nie
miały jeszcze powodu, by go zakwalifikować do "białych Rosjan" - z definicji
śmiertelnych wrogów Rewolucji.
Po powrocie z Buenos Aires do Paryża (streszczam tu fragment z książki A. A.
Kotowa ":Aleksander Alechin", Moskwa 1973, s. 140) nowy mistrz wziął udział w
uroczystym bankiecie, zorganizowanym na jego cześć przez emigracyjny Klub Rosyjski
w Paryżu. Podczas bankietu wygłosił toast, w którym, jak donosiła emigracyjna prasa
rosyjska, znalazło się życzenie, aby: "mit o niezwyciężoności bolszewików rozwiał
się podobnie do mitu o niezwyciężoności Capablanki".
Reakcja w Moskwie była natychmiastowa. Szef szachistów sowieckich Nikołaj Krylenko
ogłosił oficjalny komunikat, który obwieszczał:
"Po przemowie w Klubie Rosyjskim skończyliśmy z obywatelem Alechinem - to nasz
wróg i odtąd będziemy go traktować wyłącznie jak wroga". Szachowa prasa sowiecka
niezwłocznie zerwała współpracę z szachistą. W gazetach sowieckich ukazał się
ponadto list Aleksieja Alechina, w którym można było przeczytać:
"Odrzucam wszelkie antysowieckie wystąpienia, niezależnie od tego, od kogo pochodzą,
czy - jak w tym przypadku - jest to mój brat czy ktokolwiek inny. Z Aleksandrem
Alechinem skończyłem na zawsze. Aleksiej Alechin".
Okrutne słowa, bo i czasy były okrutne. Ale tylko ktoś niezorientowany w realiach
życia w ZSRR może potraktować to ostatnie wystąpienie Aleksieja Alechina przed
szerszym audytorium dosłownie, jako dowód słabości jego charakteru. Tymczasem
zdarzyło się mi przeczytać niedawno o Aleksieju Alechinie tak niesprawiedliwą
opinię, że "użyczył on swego imienia partii komunistycznej do denuncjowania brata".
Krytycy Aleksieja Alechina powinni pamiętać, że mieszkał on w państwie, w którym,
eufemistycznie mówiąc, nie obowiązywały w sposób bezwzględny zasady ani Dekalogu
ani prawa rzymskiego. Polecam uwadze lekturę "Archipelagu Gułag" Sołżenicyna. W
Rosji Sowieckiej lat dwudziestych i trzydziestych posiadanie rodziny na Zachodzie
mogło być (i zwykle było) powodem do skazania w procesie o szpiegostwo. Równie
obciążające było posiadanie niemiecko brzmiącego nazwiska czy otrzymanie jednego
choćby listu zza granicy.
Dlatego publiczne wyrzeczenie się "skompromitowanego" brata było dla Aleksieja
Alechina jedynym sposobem uniknięcia niezawinionych przecież represji, które dosięgłyby
zarówno jego, jak i bliższą oraz dalszą rodzinę, a następnie również przyjaciół
i znajomych. Nie znam dalszych losów Aleksieja aż do przedwczesnej śmierci w 1939
roku, ale przeczuwam, że wiele jego nocy było niespokojnych i bezsennych, a widmo
młodszego brata - bezlitosnego wroga władzy sowieckiej towarzyszyło mu do końca
jego dni.
Tomasz Lissowski
Artykuł ukazał się w styczniowym numerze "Przeglądu Szachowego"