Turnieje "Szachbem" zbliżają się do jubileuszowej liczby "50". Efektem pięcioletniego istnienia jest udział setek młodych zawodników w regularnych rozgrywkach, których jedynym celem jest gra w szachy - Pure Chess. Mimo prowadzonej punktacji rocznej brak tu punktologii, tak chętnie uprawianej w naszym kraju. Nagrodą za wysiłek jest uznanie kolegów i koleżanek (jakie ładne dziewczęta grają w szachy!), wzmocniona wiara we własne siły i trochę podpatrzonych nowinek. Można na takich zawodach nauczyć się od starszych i silniej grających kolegów taktyki zwyciężania w turniejach, trudno o taką wiedzę na zajęciach teoretycznych. Wpisowe jest na rozsądnym poziomie, nagrody dostosowane do wieku, tempo gry (20 minut na partię) pozwala nawet notować posunięcia debiutowe (Alechin, Fischer zawsze notowali przebieg nawet szybkich partii dla późniejszej analizy). Dzięki punktacji rocznej, (zwycięzca każdego turnieju otrzymuje 100 pkt., ostatni - 1 pkt.) każdy może śledzić swoje postępy i wyciągać wnioski.
48 Turniej Szachbem
49 Turniej Szachbem
Warszawa Grand Prix 1998/99 Juniorzy
W kraju, w którym mistrzostwa krajowe juniorów służą do popularyzowania dyscypliny, ze wszystkimi wadami takiego systemu, warto propagować alternatywne wzorce. Masowe turnieje, tak popularne w tej chwili pomagają obniżyć koszty uprawiania sportu szachowego, choć nie sposób nauczyć się gry w szachy tylko poprzez rozgrywanie półgodzinnych partii.
Zbudowanie piramidy, której wierzchołkiem byliby zawodnicy ścisłej czołówki - dziesiątka finalistów MP w każdej grupie wiekowej, podstawą istniejąca struktura turniejów szybkich, zaś środkiem, korpusem, seria eliminacji, jest zadaniem przed jakim stoi środowisko szachowe naszego kraju.
Ludzie na całym świecie uczą się coraz szybciej, nowe metody przyswajania wiedzy sprawdzają się także w szachach. Trudno polskim szachistom przezwyciężyć barierę finansową, wyjazdy nawet do pobliskich krajów europejskich są sporym obciążeniem.
W takiej sytuacji może pomóc odwołanie się do wiedzy zgromadzonej przez naszych mistrzów, było ich w historii w końcu niemało. Z wieloma można się zapoznać w felietonach zamieszczanych w kolejnych wydaniach Vistuli, o innych można poczytać w "Szachiście", "Panoramie", bądź archiwalnych numerach "Szachów". Warto także zajrzeć do takich książek jak "Olimpiady Szachowe", "Walka o tron szachowy", "100 zwycięstw polskich szachistów" (Stanisław Gawlikowski), "Arcymistrzowie, mistrzowie, amatorzy... Słownik biograficzny szachistów polskich" (Tadeusz Wolsza), "Polscy szachiści" (Władysław Litmanowicz).
Konieczne jest wyznaczenie drogi kariery w warunkach polskich, tak by wysiłki dzieci, rodziców, działaczy nie ulegały rozproszeniu. Start w rozgrywkach finałowych Mistrzostw Polski Juniorów nie może być przywilejem, lecz wywalczonym trofeum.
Wymaga to podniesienia rangi rozgrywek półfinałowych poprzez oddzielenie ich od eliminacji wojewódzkich. Dobrze zaprojektowany cykl dla większości graczy kończyłby się na tym etapie, najlepsi mogliby dalej walczyć w 10-osobowym finale o nominacje na mistrzostwa świata i Europy.
Należy zwrócić uwagę na fakt, że najsilniejsi szachiści globu nie startują w turniejach "open", ograniczając się do występów na dobrze opłacanych turniejach kołowych. Mając wciąż do czynienia z wąską czołówką mogą z jednej strony wystarczająco przygotować się do każdego przeciwnika, z drugiej strony podlegają niezwykle silnej presji, eliminującej bezlitośnie słabszych. W ten sposób silni rosną w siłę, zaś słabi wracają po nauki na "dół".
Taki system mógłby się sprawdzić takżę w Polsce, pod warunkiem że ta ścisła czołówka wyłaniana corocznie miałaby zapewnione środki na starty w Europie dla podtrzymania konfrontacji z rówieśnikami.
W ten sposób łatwiej skoncentrować środki, choć z drugiej strony trudno byłoby powstrzymać zakusy opiekunów i działaczy, by środkami pozaformalnymi zapewniać swoim podopiecznym miejsce w takiej czołówce. Zaradzić temu może tylko prawidłowy regulamin, przestrzegany z żelazną konsekwencją oraz rezerwa finansowa, potrzebna szególnie w przypadku gdy zainteresowanym brakuje środków na kosztowny wyjazd. Być może potrzebna jest tutaj instytucja fundowanych stypendiów, niezależna od układów i układzików, przydzielana przez niezależne od władz szachowych szacowne grono fundatorów.
Moment na zmiany jest znakomity, nowy podział administracyjny właśnie krzepnie, młodzież chętnie garnie się do sportu szachowego, blask dawnych sukcesów młodzieżowych powoli gaśnie. Zróbmy to teraz, aby później latami nie nadrabiać straconego czasu. Świat szachowy jeszcze patrzy z respektem na polskich juniorów, jednak dla podtrzymania tej pozycji trzeba zdobywać medale. Gdy stare sposoby przestają skutkować, pora sięgnąć po nowe, w przeciwnym razie nawet najlepsi sponsorzy osłabną, najbardziej skuteczni trenerzy wyjadą.