Rio de Janeiro
Drużynowe Mistrzostwa Świata do lat 20

Z pewnym opóźnieniem możemy podać garść informacji o rozegranych w czasie wakacji Drużynowych Mistrzostwach Świata do lat 20. W zawodach startowały 3-osobowe reprezentacje, na trzeciej szachownicy musiała grać kobieta. Zastosowany został system dwuetapowy, eliminacje miały wyłonić cztery najlepsze drużyny walczące następnie o medale.

Polski zespół wygrał swoją grupę eliminacyjną wynikiem 13.5 pkt. /15 przed Argentyną 11 pkt.; w drugiej grupie wygrała Brazylia 11 pkt. /12 przed Węgrami 8 pkt. W finale Polska zremisowała z Brazylią 1.5:1.5 i pokonała Węgry 2:1 oraz Argentynę 2.5:0.5, zdobywając srebrny medal mistrzostw.

Zwyciężyli Brazylijczycy 6.5 pkt. /9, Polska 6 pkt., Węgry 3 pkt., Argentyna 2.5 pkt. W walce o dalsze miejsca Wenezuela zdobyła 7 pkt., Urugwaj 6 pkt., Peru 3 pkt., Chile 2 pkt.

Indywidualnie złoty medal zdobyła Joanna Dworakowska 7 pkt. /7, srebrny Bartosz Soćko 5.5 pkt., brązowy Monika Bobrowska-Mirosławska 4,5 pkt. W sumie była to bardzo udana impreza, choć zapewne odległość z Europy do Brazylii utrudniła wielu zespołom start w mistrzostwach.

Sukces naszych szachistów jest wart podkreślenia tym bardziej, że jak zwykle związek szachowy nie wyeksponował tego wydarzenia we właściwy sposób. Gdy szukamy w Internecie potwierdzenia sukcesów Polaków w zagranicznych turniejach, bez trudu znajdujemy jedynie obszerne omówienia występów rywali. Trudno się temu dziwić, gdyż każda nacja powinna sama dbać o swój wizerunek; jeśli sami nie zadbamy o wyrobienie sobie pozycji w świecie, nikt nie będzie o nas wiedział. Gdybyśmy spróbowali ocenić siłę naszych krajowych szachów po ilości publikowanych partii, napisanych komentarzy czy opublikowanych zdjęć bądź filmów z turniejów, moglibyśmy dojść do wniosku, że jesteśmy krajem peryferyjnym bez żadnych osiągnięć. Owszem, byli kiedyś tacy szachiści jak Zuckertort, Kiesieritzki, Tartakower, Rubinstein czy Najdorf, tylko kto na świecie kojarzy te nazwiska z Polską? Zapewne nawet na naszym podwórku niewielu znajdzie się szachistów zaznajomionych z twórczością wymienionych mistrzów i rozumiejących, że jest to nasz narodowy dorobek. Wydaje się, że warto podkreślić starą prawdę, iż nie można odnosić sukcesów na skalę światową, gdy nie prowadzi się własnych badań podstawowych.

Dobrą drogą wydaje się organizowanie w Polsce zawodów na światowym poziomie, gdyż ułatwi to naszym graczom kontakt z czołówką światową, nie narażając ich na duże wydatki, związane z podróżą. Kilka przykładów już było i warto je kontynuować. Wiele krajów wyrosło na potęgi w ostatnich dwóch dekadach właśnie dzięki organizacji silnych zawodów i solidnemu systemowi szkolenia. Nie należy sądzić, że trenerzy obcokrajowcy zbudują potęgę sportową innego kraju, gdyż zazwyczaj mają tylko doraźny cel zarobkowy i trudno powiedzieć jak się zachowają w przypadku spotkań międzypaństwowych.

Jedyną szansą są nasi zawodnicy, którzy po przekroczeniu szczytu możliwości sportowych, mogliby kontynuować karierę jako sekundanci i analitycy. Jednak aby osiągnąć odpowiednie umiejętności, zawodnik musi w trakcie kariery dużo i regularnie publikować, nabierając zdolności jasnego formułowania myśli i właściwego ich przekazywania. Nauczanie jest rzeczą trudną, tym bardziej że w sporcie weryfikacja przychodzi dość szybko. W ten sposób zawodnik wyrabia sobie nazwisko, staje się osobą publiczną, może skorzystać na tym także poza własną dziedziną sportu.

Nieporadne komentarze pozbawione ciekawej anegdoty są nudne nawet dla fachowców. Należy pamiętać że młode pokolenie wychowane na zmiennych obrazach telewizyjnych czy komputerowych nie jest skłonne do czytania długich zapisów partii. Potrafi za to bardzo szybko i wydajnie się uczyć.

Silne środowisko powstaje w warunkach współpracy i wspólnego wysiłku. Trudno dopatrzyć się takiej współpracy wśród naszych graczy na turniejach międzynarodowych. Polacy zwykli chadzać własnymi drogami, podczas gdy takie szachowe potęgi jak Anglia czy Chiny dają wspaniały przykład pracy zespołowej. Na mistrzostwach świata zawsze można zobaczyć zawodników tych krajów w dużej grupie, omawiających z ożywieniem wydarzenia dnia, analizujących partie. Zawodnicy polscy w skupieniu wędrują osobno, gdyż często wewnętrzna rywalizacja jest ważniejsza od zewnętrznej.

Wydaje się, że ten problem można częściowo tłumaczyć niedoskonałością centralnego systemu rywalizacji sportowej, dystrybucji środków i zaproszeń na atrakcyjne imprezy. Niewysoki poziom życia w naszym kraju nie pozwala na samodzielne budowanie kariery sportowej, zaś pieniędzy publicznych nie wystarcza. Cały wysiłek powinien być w tej sytuacji skierowany na organizację w Polsce takich zawodów, jakie przyciągną szachową czołówkę i zmuszą ją do podzielenia się swoim doświadczeniem. Pomogłoby to uniknąć niepotrzebnego rozproszenie środków, wytworzyłoby kadrę zdolnych organizatorów, przybliżyłoby nas do Europy. Inwestowanie w wyjazdy to tego, to innego zdolnego gracza, w nadziei że któryś w końcu się wybije, opiera się na złudzeniu, natomiast rzetelne powiększanie ilości okazji do gry przyniesie sukcesy znacznie szybciej.

Partie turnieju
Tabela turnieju