O naszym młodym arcymistrzu Pawle Blehmie ostatnimi laty jakoś cicho. Wiadomo, że wyjechał do USA i podjął tam studia, ale w odróżnieniu od wielu innych szachistów europejskich, którzy rezydują na stałe po drugiej stronie Atlantyku, gra on niewiele. Nie zapomniał jednak, jak się wygrywa, o czym świadczy treść kolumny szachowej z 10 kwietnia br. w wysokonakładowym dzienniku "The Washington Post". Od wielu lat redaktorem tej rubryki jest czeski arcymistrz Lubomir Kavalek. Pisze on tak:
Na początku tego miesiąca Uniwersytet Maryland Baltimore County (UMBC) wygrał Puchar Prezydenta, szachową wersję Finału Czterech. Obrońcy tytułu mistrzowskiego zdobyli 9 punktów w 12 partiach, o cały punkt więcej od głównego rywala i gospodarza zawodów, Uniwersytetu Teksańskiego z Dallas (UTD). Miami-Dade College finiszował na trzecim miejscu z 5 punktami, Duke University był ostatni z dwoma punktami. Zespół UMBC osiągnął ten sukces bez swego stałego lidera, nowego mistrza USA Aleksandra Oniszczuka. Nowy lider zespołu, arcymistrz z Polski Paweł Blehm wypadł bardzo dobrze, wygrywając dwie partie i jedna remisując. Inni gracze UMBC to IM Pascal Charbonneau, Bruci Lopez, Katerina Rohonyan i Beenish Bhatia.
Polski czarodziej
Szachowym czarodziejem zwany był nieżyjący już mistrz świata Michaił Tal. Blehm wykonał ładne naśladownictwo talowskiej magii w partii przeciwko Renierowi Gonzalesowi, 33-letniemu mistrzowi międzynarodowemu grającemu dla Miami - Dade. (...)
(koniec cytatu)
Skoro taki znawca przedmiotu jak Kavalek porównuje polskiego arcymistrza do "czarodzieja z Rygi", to chyba rzecz warta jest odnotowania. Kavalek przytoczył i skomentował dwie partie Blehma, w których istotnie nie brakowało nieoczekiwanych poświęceń. Oto krótsza z nich.


http://www.astercity.net/~vistula/
![]()