II Liga Juniorów

Krynica 2001

W dniach 16-26.07.2001 w Krynicy Górskiej rywalizowało 30 zespołów z całej Polski. Kilka lat temu rozgrywki II ligi obejmowały dwie grupy po trzydzieści kilka zespołów, jeśli porównamy to z obecną sytuacją widać spory regres. Jednym z powodów są zapewne kalkulacje czynione przez działaczy podobne do tej dokonanej przez jednego z trenerów, która pokazuje, że koszt wyjazdu drużyny to równowartość 6 turniejów. Inną przyczyną jest zupełny brak zainteresowania władz samorządowych poziomem sportowym klubów młodzieżowych.
Jedynie zdobycie pierwszego miejsca, złotego medalu, może zwrócić uwagę i być może przynieść jakieś dotacje. Zdobycie na mistrzostwach miejsca trzeciego, dziesiątego, czy dwudziestego nie przynosi zainteresowania decydentów, w związku z czym dyscyplina traci działaczy i powoli zmniejsza stan posiadania ledwie dekadę po największych sukcesach w historii. W tej sytuacji utrzymywanie systemu skoszarowanych rozgrywek II ligi juniorów może być korzystne tylko dla organizatora ze względów merkantylnych. Dla zespołów bardziej korzystny wydaje się system meczów wyjazdowych, tak by najsłabsi odpadali już po dwóch, trzech niedanych rundach, co pozwoli ograniczyć koszty w razie niepowodzenia. Każdy wygrany mecz przedłuża szanse zespołu i pomaga zdobywać doraźnie środki na dalsze pojedynki. Łatwiej także nagłaśniać cząstkowe sukcesy niż końcową np. dziesiątą pozycję.
W miejsce rozgrywek drużynowych PZSzach mógłby z powodzeniem organizować komercyjne turnieje otwarte w dobrze przystosowanych ośrodkach wczasowych.
Wracając do rozgrywek w Krynicy Górskiej należy podnieść sprawę niewystarczającego oświetlenia na sali gry. W sytuacji, gdy grający spędzają 4-5 godzin wpatrując się w planszę i zapis partii, kwestia jakości oświetlenia staje się paląca. W wieku 9-18 lat bardzo łatwo uszkodzić wzrok i to nieodwracalnie na całe życie, zmniejszając wydatnie swoje szanse na rynku pracy. Wielu rodziców biorąc pod uwagę takie ryzyko może zrezygnować z uprawiania przez dziecko dyscypliny wystawiającej na takie ryzyko. W sali gry, która dysponującej oknami na jednej ścianie, działało tylko pięć żarówek umieszczonych na wysokości sześciu metrów, przy stu osiemdziesięciu grających uczestnikach.
Klasą samą dla siebie okazał się zespół Czarnovii, która zgromadziła łącznie 45,5 pkt. na 66 możliwych, wyprzedzając Koronę Kraków o 6,5 pkt., oba zespoły zyskały awans do I ligi junorów. Jednak ten wynik nie był wynikiem wytężonych starań szkoleniowców Czarnovii a zaledwie menedżerskim trikiem polegającym na zgromadzeniu na zawodach w barwach jednego zespołu wielu wybitnych graczy z całego kraju. Metodę tę stosowało już z powodzeniem kilku menedżerów w Polsce, wymaga ona jednak sporego zapasu gotówki i nie jest receptą na szkoleniowe sukcesy. Dla ewentualnego sponsora zespołu liczy się jednak tylko zwycięstwo i dlatego też Czarnovia może liczyć na pieniądze na przyszłoroczne starty w I lidze juniorów.
System jak system, można sobie tylko zadać pytanie, czy po zdobyciu przez dany zespół kilku tytułów mistrza Polski po rząd, sponsorzy wciąż będą zainteresowani łożeniem pieniędzy na kolejne starty. Pamiętajmy, apetyt rośnie w miarę jedzenia, coż ambitny zespół młodzieżowy może jeszcze osiągnąć w naszym kraju poza regularnym ogrywaniem słabo dotowanych rywali?
Kolejne zespoły dzieliły już tylko pojedyncze punkty, różnice nie były wielkie.
Wynik 50% (33 pkt.) dawał pewne miejsce w przyszłorocznej II lidze. Do ligi wojewódzkiej spadały zespoły, które zgromadziły poniżej 30 pkt. Ciekawym zjawiskiem są przewidziane przez regulamin baraże między zespołami II ligi, które zajęły miejsca 3 i 4, a zespołami I ligi, które zajęły miejsca 9 i 10. Ten pośredni etap dodaje trochę blasku rutynowym rozgrywkom, wydłużając wymagania utrzymania silnego zespołu do kilku miesięcy.
Należy tutaj poruszyć problem przynależności klubowej. * (Patrz zasady przynależności klubowej ).
Dla przykładu, na omawianych rozgrywkach II ligi szachowej juniorów bezpośrednim organizatorem rozgrywek był PZSzach. Oprócz wydania na trzy miesiące przed rozgrywkami ogólnego regulaminu kluby nie odczuły żadnej opieki związku, który na domiar złego sam złamał własny zapis regulaminu, mówiący o obowiązku publikacji komunikatu organizacyjnego (z podanymi warunkami finansowymi) na 50 dni przed rozgrywkami. Komunikat pojawił się w internecie w dniu 12 czerwca, czyli na 33 dni przed rozgrywkami. Zawierał dziwaczny zapis o karach finansowych dla ekip (408 zł., które nie skorzystają z noclegu wyznaczonego przez organizatora. Sporny zapis był zapewne jednym z powodów późnej publikacji komunikatu, co miało w zamyśle utrudnić protesty.
Dodatkowym dziwactwem było umieszczenie w komunikacie informacji, że organizatorem mistrzostw jest przedsiębiorstwo turystyczne goszczące uczestników.
W ten sposób koszty udziału można podzielić tak:
  • 1. Koszty przejazdu (wysokie, gdyż mistrzostwa toczyły się na najdalszych
  • południowych krańcach Polski)
  • 2. Wpisowe, 120 zł od drużyny.
  • 3. Koszty pobytu
  • 4. Zrzutka na organizatora (PZSzach czy przedsiębiorstowo turystyczne?)
Tłumaczenia, że karna opłata 408 zł. pokryć miała koszty wynajmu sali są dziwaczne, gdyż wpisowe PZSzach pobrał już wcześniej, a jeżeli źle skalkulował jego wysokość, powinien powiadomić kluby osobnym pismem. Działacze PZSzach powinni pamiętać, że większość kosztów pokrywają obecnie rodzice i jeżeli uprawianie sportu szachowego nie będzie lekkie, łatwe i przyjemne, nie będzie kogo zapraszać na przyszłe imprezy. Pobranie opłaty 408 zł od 30 zespołów daje kwotę 12240 zł., która zapewne pokryła bez trudu koszty wynajmu sali na okres 11 dni zawodów, tylko dlaczego nie było to wyszczególnione w komunikacie finansowym? Nazywanie tego karą, czy też bardziej enigmatycznie "opłatą organizacyjną" musi budzić podejrzenie, że była to spóźniona korekta biznesplanu. Kalkulacja pobytu na zawodach dokonana przez organizatora była wyższa od przeciętnych cen w Krynicy o sumę około 1400 zł. W sytuacji padających wciąż deszczów, powodzi itp. oczekujemy od hotelarzy raczej zniżek i upustów niż podwyżek. Silna konkurencja na tym rynku powinna wymusić na Polskim Związku Szachowym bardziej rozważne finansowo decyzje, tym bardziej, że chodzi tutaj o cudze kieszenie. W cenie szachowego pobytu w Krynicy można spędzić słoneczne dni w Hiszpanii, Grecji czy Włoszech, bez stresów związanych z przybierającymi rzekami. Są to zwykłe rynkowe mechanizmy, na które nie należy się dąsać, tylko uwzględniać w swoich rachubach.