| (cz. 1) | |
| Kontynuujemy publikację wspomnień arcymistrza Tartakowera, które ukazały się ponad pół wieku temu w szwedzkim miesięczniku "Tidskrift for Schack". Tłumaczenie i redakcja - Feliks Przysuski. | |
| Na moją propozycję remisową w Dreźnie 1926 Nimzowitsch odpowiedział cudacznie: - Rezerwuję sobie prawo odpowiedzenia na Pańską propozycję w terminie późniejszym. | |
| Ta przesycona pewnością siebie odpowiedź podnieciła mnie do tego stopnia, że wybrałem silną kontynuację i ... przegrałem partię. Wygląda na to, że Nimzowitsch miał rację w swoim psychologicznym zagraniu. | |
| Przed ostatnią runda turnieju w Budapeszcie 1928 Capablanca zapewnił sobie pierwsze miejsce. Zupełnie oficjalnie, tzn. za wiedzą i zgodą kierownictwa turnieju ustalił remis w partii z Vajdą, gdzie dysponował białymi. W tej sytuacji zaprotestował - co prawda nieskutecznie - Marshall, bo tracił teoretyczną choćby szansę dopędzenia Capablanki. | |
| (Tu pamięć zawiodła arcymistrza, bowiem układ kolorów był inne: Vajda - Capablanca, Budapeszt 1928; 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Sc3 Sf6 4.Gb5 Gb4 5.0-0 0-0 6.d3 d6 7.Gg5 Gxc3 8.bxc3 He7 9.Gxc6 bxc6 10.Wb1 h6 11.Gxf6 Hxf6 12.Sd2 Ge6 13.Wb7 Wfb8 14.Hb1 1/2. Nie zmienia to oczywiście istoty wywodów Tartakowera - przyp. FP). | |
| Kiedy rok później Capablanca znów wystąpił na turnieju w Budapeszcie, szybko pokonał Vajdę, by w ten pośredni sposób, powiedzmy, wykazać swoją "fair play" rok wcześniej. (Jak rozumiem, Capablanca chciał w ten sposób pokazać, że godząc się na remis robił Vajdzie uprzejmość, natomiast nie powodował nim strach przed przegraną w ostatniej rundzie i ewentualnym podzielenie pierwszej nagrody z Marshallem - przyp. FP). | |
Capablanca - Vajda
1.d4 d5 2.c4 e6 3.Sf3 Sf6 4.Gg5 Sbd7 5.e3 Gb4+ 6.Sbd2 c5 7.a3 Gxd2+ 8.Hxd2 Se4 9.Gxd8 Sxd2 10.Sxd2 Kxd8 11.dxc5 Sxc5 12.cxd5 exd5 13.Wc1 Sa4 14.b3 Sb6 15.Sf3 Ge6 16.Kd2 Wc8 17.Gd3 Wxc1 18.Wxc1 Kd7
Podręcznikowy przykład dominacji skoczka nad pasywnym gońcem. 19.Sd4
| |
| Teraz opiszę przedziwną propozycję remisową, która została przekazana drogą pośrednią i którą można zaliczyć do kategorii "wpadek". W ósmej rundzie turnieju w San Remo 1930 spotkałem się z Alechinem, który mając 6,5 punktu z 7 partii prowadził zdecydowanie, podczas gdy ja z dorobkiem 4,5 p szedłem na drugim miejscu i mogłem liczyć na przyzwoitą lokatę końcową. Partię grałem czarnymi, więc nie odważyłem się na żadne eksperymenty i grałem tak, jak mi podpowiadał zdrowy rozsądek turniejowy. | |
Alechin - Tartakower
1.d4 e6 2.c4 f5 3.g3 Sf6 4.Gg2 Gb4+ 5.Sd2 Se4 6.a3 Sxd2 7.Gxd2 Gxd2+ 8.Hxd2 0-0 9.Sh3 d5 10.cxd5 exd5 11.Sf4 c6 12.0-0 He7 13.b4 a6 14.f3 Sd7 15.e4 fxe4 16.fxe4 dxe4 17.Ha2+ Kh8 18.Se6 Wxf1+ 19.Wxf1 Sf6
| |
| Ta przegrana, którą odczułem jako trochę niesprawiedliwą, zachwiała moją duchową równowagą i zacząłem szybko zjeżdżać w dół tabeli turniejowej. Zyskałem za to dużo praktycznego doświadczenia i wkrótce mogłem zbierać tego plony. Na następnym turnieju w Nicei 1930, a później w Liege zdobyłem pierwsze miejsca. Wracając zaś do kwestii propozycji remisowych, to mam do nich zakorzenioną niechęć i uważam, że powinno się wszelkich rozmów o remisie przed 60. posunięciem. | |
| Opracowanie: | |
| Feliks Przysuski | |
| http://www.astercity.net/~vistula/ | |
Copyright Adam Umiastowski & Tomasz Lissowski 2005 Pismo utworzone dnia 26-12-1997 |