Panowie!
Proszę przyjąć ode mnie najlepsze życzenia świąteczne. U mnie już od 1 września 1996 każdy dzień jest świętem (pan Feliks przeszedł wtedy na emeryturę - przyp. Vistuli), ale dla pracujących Szwedów Święta Wielkanocne zaczynają się w Wielki Piątek i kończą w poniedziałek czyli trwają 4 dni.
Wiosna pozwala na siebie czekać, a gdy podobno nadeszła do Szwecji, to u nas w Göteborgu mamy mgłę i zaledwie parę stopni ciepła.
Ze spraw szachowych - w ostatnim "Tidskrift för schack" Lars Grahn napisał artykuł o zagranej w drugiej lidze szwedzkiej partii:









Oczywiście nie zawracał bym Panom głowy tą znaną partią, gdyby nie fakt, że Lars Grahn zastanawia się, czy ta partia w ogóle była grana, czy też została przez kogoś zmyślona (pewnie miał na myśli Najdorfa). Otoż podobno Najdorf podał, że partia była grana w Warszawie w 1935 roku - z mojego punktu widzenia nienajgorszy rok (urodził się wtedy piszący te wyrazy Feliks Przysuski - przyp. Vistula). Według Grahna Edward Winter podał, że ta partia została opublikowana w sierpniu 1930 roku w gazecie "Dzień Polski" i w "Pravo lidu" 1 listopada 1930 (to chyba jednak czeskie czasopismo). Kasparow opublikował tę partię w książce "My Great Predecessors" (czwarta część) i podał 1928 jako rok rozegrania tej partii, powołując się przy tym na informacje pochodzące od córki Najdorfa. W artykule są dwa diagramy: w partii szwedzkiej po 17.He1 i w partii Najdorfa po 15.Kf3 czyli w obu przypadkach przed ruchem czarnych 17.. e5!! i 15..e5!! Lars Grahn pisze: "... zadziwiające podobieństwo".
Serdecznie pozdrawiam
Feliks Przysuski
W 1930 roku Najdorf wystąpił w turnieju II kategorii Warszawskiego Towarzystwa Zwolenników Gry Szachowej (można przyjąć, że ówczesny "gracz II kategorii" to dziś minimum kandydat na mistrza). Ukazujący się w Katowicach dziennik "Polska Zachodnia", gdzie obszerną rubrykę szachową prowadzili Eustachy Wolański i Tadeusz Rybiński, w dniu 7 lutego 1930 roku informował:
Warszawa. Turniej "A" dla silniejszych graczy II kategorii dał następujący wynik: 1. Jagielski 8 pkt (z 9 partii) 2. Młynek 7 pkt (młody 17-letni gracz) 3. Klepfisz 6,5 4. Najdorf 5 5. Czerniak 4,5 6. Dobrzański 4 7. Mełamed i Zahorski - po 3 9. Chojnacki 2,5 10. Glücksberg 1,5.
Prawdopodobnie (choć pewności nigdy mieć nie będziemy) z tego właśnie turnieju pochodzi wspaniała miniatura, niesłusznie datowana przez wiele lat na rok 1935, a nazywana przez publicystów "Polish Immortal" - Nieśmiertelna Polska Partia.
Imię pokonanego w tej partii Glücksberga jest nieznane. Niekiedy podawane są inne wersje pisowni nazwiska, Glucksberg lub Gluksberg, nigdy I. Glinsberg. Błąd przy datowaniu prawdopodobnie zawdzięczamy doktorowi Tartakowerowi (którego Najdorf uważał za swojego szachowego nauczyciela i mistrza). Po wizycie w Toruniu w 1935 roku, gdzie rozegrał - i przegrał ! - mecz z Najdorfem (który w tym mieście odbywał służbę wojskową), Tartakower opublikował partię Glücksberg - Najdorf w "Wiener Schachzeitung" 1935, zeszyt 15/16, s. 226 z mylnym podpisem: "Gespielt in einem Turnier zu Warschau 1935" (czyli - rozegrana w pewnym turnieju w Warszawie w 1935 roku).
Tymczasem partia został wydrukowana w rubryce szachowej Leona Tuhana - Baranowskiego w gazecie "Dzień Polski" już w 1930 roku. Nieco później, również przed 1935 rokiem, jeszcze kilka razy jej zapis był opublikowany w innych warszawskich pismach (patrz artykuł prof. Tadeusz Wolszy, "Szachista" 1994, zeszyt 4, s. 107).
Niestety maestro Najdorf nie miał perfekcyjnej pamięci do dat, więc zdarzało mu się niekiedy podawać niedokładne dane odnośnie swych starych, przedwojennych partii granych w Warszawie. Np. w wywiadzie wydrukowanym w Księdze Turniejowej po Meczu Stulecia ZSRR - Reszta Świata (Belgrad 1970) Najdorf oświadczył, że jest to partia grana w 1928 roku w Mistrzostwach Polski, co niestety nie jest prawdą. Książki Kasparowa i Pliseckiego, znakomite w warstwie szachowo - analitycznej, też nie mogą niestety uchodzić za wzorzec dokładności faktograficznej.
Nikt nigdy w żadnym polskim piśmie lub książce nie kwestionował autentyczności tej partii, nie przypuszczamy też, by erudyta Tartakower nie potrafił odróżnić partii ułożonej sztucznie od realnie rozegranej. Oczywiście każdy może mieć w tej kwestii swoje zdanie.
W mistrzostwach Warszawy w 1930 r. debiutant Najdorf zajął VI-VII miejsce, a wyprzedzili go tylko doświadczeni gracze Paulin Frydman, Kazimierz Makarczyk, Leon Kremer, Mojzesz Lowcki oraz Samuel Glocer. Wynik z mistrzostw Warszawy zapewnił mu I kategorię. Następnie rozegrał niewielki mecz z czołowym szachistą kraju Paulinem Frydmanem. To zacięte spotkanie zakończyło się wynikiem 2,5-2,5. Wydaje się, iż dopiero ten rezultat na stałe wprowadził Najdorfa do krajowej elity, jako że jego przeciwnik był "żelaznym" członkiem olimpijskiej reprezentacji Polski, niedawnym zdobywcą złotego medalu na olimpiadzie w Hamburgu.
http://www.astercity.net/~vistula/