..."Odjeżdzając na front ojciec zostawił nam swoje kartki żywnościowe, tak więc sytuacja w listopadzie była jeszcze do zniesienia, lecz później w grudniu głód i ziąb złamały zdrowie babci. Nieustannie skarżyła się, że jest jej zimno. Prawie nie poruszała się i poprosiła mnie bym na bazarze zamienił jej przydział, te 125 gramów chleba, na drewno. Ja, dziesięcioletni chłopiec zupełnie nie posiadający biegłości w sztuce targowania się (ani wówczas, ani dziesiątki lat później!), dla babci zajmowałem się operacjami handlowymi. Nigdy mnie nie oszukano, może tylko raz. Babcia była już w złym stanie; przyszedł lekarz, stwierdził skrajną postać wygłodzenia i poradził napoić ją mlekiem. Wyruszyłem na bazar Malcewski by zamienić chleb na mleko. Później, gdy postawiłem na piecyk mleko, by je podgrzać, zwarzyło się i zamieniło w mało jadalną serwatkę. Wyobraźcie sobie, jak bardzo byłem zdenerwowany. Działo się to 1 marca, zaś 4 marca około północy zobaczyłem, jak do sufitu w stronę drzwi wyjściowych przemknął obłoczek. Pokiwał się, jak gdyby machając mi na pożegnanie, i znikł. Zrozumiałem, że zostałem w pokoju sam.
Do wojny umiałem mówić po polsku. Teraz na ostatniej drodze odprowadzałem ostatniego krewnego z polskiej gałęzi rodziny. Wraz z sąsiadką owinęliśmy zwłoki całunem, połozyliśmy na sankach, przywiązaliśmy i zawieźliśmy na cmentarz Wołkowski, by złożyć do zbiorowej mogiły."...
W uzupełnieniu warto podać, że dziadek Korcznoja (Hersz Azbel, ojciec matki) był znanym żydowskim pisarzem. Matka ojca natomiast, wspomniana w powyższym cytacie opisującym Leningrad w śmiertelnym uścisku niemieckiej blokady, pochodziła z polskiej rodziny Rogałło. Nie dziwimy się, że dla mającego podobne przeżycia Korcznoja żaden przeciwnik nie był już później straszny.
Korchnoi, Viktor - Lewant, L
Leningrad 1945
1.e4 Sf6 2.Sc3 d5 3.exd5 Sxd5 4.d4 Sc6 5.Sf3 Gg4 6.Gc4 Sdb4 7.Ge3
