Przed kilku laty niemiecki amator Clemens Alwermann (poziom polskiej II kategorii) wywołał sensację, gdy podczas turnieju otwartego wygrał z kilkoma zawodnikami legitymującymi się tytułami międzynarodowymi. Indagowany przez kibiców i dziennikarzy wyznał skromnie, że "miał bardzo wiele szczęścia". Późniejsze dochodzenie wykazało, że Alwermann umiał swoje turniejowe szczęście wykuwać własnymi rękami - po prostu posługiwał się miniaturową aparaturą radiową, z pomocą której jego wspólnik przekazywał mu posunięcia proponowane przez silny program komputerowy do gry w szachy.
Urządzenia elektroniczne są coraz doskonalsze, programy grające w szachy - coraz mocniejsze, a ilość szachistów odczuwających (obiektywny lub subiektywny) brak gotówki wcale się nie zmniejsza. Alwermann został nieco zapomniany, ale kwestią czasu było, kiedy w nowym wcieleniu powróci na salę turniejową. Stało się to w lipcu 2006 w Filadelfii podczas 34 edycji World Open.
Zgodnie z relacją Sama Sloana (kontrowersyjny dziennikarz amerykański) istnieją poważne przypuszczenia, że inżynier komputerowy Eugene Varshavsky z Izraela (ranking USA 2169) w trakcie kilku partii turnieju głównego, gdzie pierwsza nagroda wynosi 40 tys. USD, posługiwał się "dopingiem" komputerowym. Varshavsky pokonał trzech mistrzów FIDE z rankingiem w granicach 2369-2452, zremisował z szachistką o rankingu 2387 (prawdziwy dżentelmen), aż wreszcie, grając na bardzo wysokim stoliku, nie dał żadnych szans znanemu z turnieju w Polanicy arcymistrzowi I. Smirinowi. Oto ta partia.
I. Smirin - E. Varshavsky [C83]
Filadelfia 2006, 34 World Open
1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gb5 a6 4.Ga4 Sf6 5.0-0 Sxe4 (Im więcej otwartych linii i przekątnych, tym łatwiej siła "sztucznej inteligencji" może się ujawnić.) 6.d4 b5 7.Gb3 d5 8.dxe5 Ge6 9.Ge3 Ge7 10.c3 Sc5 11.h3 Sxb3 12.axb3 0-0 13.We1 Hd7 14.Sbd2 a5 15.Sf1 Gf5 16.Sg3 Gg6 17.Hd2 h6 18.Wad1 Wad8 19.He2 b4 20.Wd2 Wfe8 21.Hd1 He6 22.Sd4 Sxd4 23.cxd4 f6 24.Gf4 (24.exf6 Hxf6 i czarne stoją sympatyczniej.) 24...fxe5 25.Gxe5 Hd7 26.Wde2 c5 27.We3 Gg5 28.f4 Gh4 29.Wf1 Wf8 30.Kh2 Wf7 31.Hd2 cxd4 32.Hxd4

Po tej porażce Smirin wycofał się z turnieju. Varshavsky dwukrotnie został poddany rewizji, ale każdorazowo po drodze do pokoju sędziowskiego udawało mu się skręcić do toalety. Co tam robił, raporty milczą, natomiast przeszukanie przez arbitrów nic nie dało. W trakcie swoich zwycięskich partii Varshavsky nosił kapelusz pokaźnych rozmiarów. W rundach ósmej i dziewiątej sędziowie skłonili go do gry bez nakrycia głowy, i wtedy jego przeciwnicy (GM Najer i GM Panchanathan) zanotowali zwycięstwa.
Również w grupie, w której rywalizowali gracze z rankingiem poniżej 2000, ujawniono przypadek posługiwania się elektroniką w celu zagarnięcia pierwszej nagrody (tym razem tylko 20 tys. USD). Okazało się, że podejrzany o oszustwo gracz w ostatnich trzech turniejach zrobił wynik 19 z 19 i podwyższył swój ranking z 1731 do 1974.
Ciekawe, jak zakończy się skandal filadelfijski. Czy przeprowadzone zostanie postępowanie dyscyplinarne, czy sprawcy oszustw zostaną ukarani?
Swoją drogą inżynier Varshavsky ma pecha; gdyby wyrafinowaną technikę szachowo-komputerową stosował w polskich turniejach, to należy przypuszczać, że włos nie spadłby mu z przysłowiowej głowy, bowiem nasi sędziowie są wyjątkowo mało operatywni w walce z turniejowymi kanciarzami i nie uznają innych dowodów poza pisemnym przyznaniem się do winy sprawcy (dokument taki musiałby oczywiście zostać potwierdzony notarialnie i dostarczony do naszej centrali w asyście detektywa Rutkowskiego - inne papiery służące ujawnieniu matactw mogłyby po prostu zaginąć).
FIDE bawi się w kontrole antydopingowe stosowne u ciężarowców, miotaczy i sprinterów, sędziowie wykazują pryncypialność w walce z dzwoniącymi telefonami komórkowymi (patrz kazus Skórski - A. Adamski, gdzie w remisowej pozycji junior "wyprocesował" połówkę od wielokrotnego finalisty Mistrzostw Polski), a tymczasem lisy zakradają się cichaczem do kurnika...