W sobotę 11. grudnia 1999 odbył się nadzyczajny Walny Zjazd Polskiego Związku
Szachowego. Zgodnie z programem, rozesłanym wcześniej do klubów i okręgów,
program obrad miał ograniczyć się do dyskusji nad projektem i uchwalenia nowego
statutu, co nie udało się, jak pamiętamy, na niesławnym zjeździe kwietniowym.
Tymczasem stało się zupełnie inaczej.
Po kilku kwadransach, które zawsze przebiegają na zjazdach naszego związku dziwnie
niemrawo, i podczas których wybrano przewodniczącego zebrania (mm. Andrzej Filipowicz)
oraz członków zjazdowych komisji (Statutowa i Wyborcza), doszło do ostrego spięcia,
które mogło zaważyć w decydujący sposób na dalszych obradach. Oto bowiem pan Alfred
Obszański poprosił o głos i postawił wniosek o głosowanie (w trybie tajnym) nad
wotum nieufności dla urzędującego (trzecia kadencja z rzędu) prezesa pana Jacka
Żemantowskiego. Wnioskodawca odczytał przy tym pismo, podpisane, zgodnie z jego
oświadczeniem, przez 18 uczestników zjazdu dysponujących ważnymi mandatami. Pismo
głosiło, że prezes Jacek Żemantowski źle kieruje Związkiem, że przemawiają przeciwko
niemu wyniki kontroli NIK-owskiej i że dalsze pozostawianie na stanowisku Prezesa
będzie szkodliwe dla polskich szachów (uwaga - ponieważ zebrani nie otrzymali kopii
w/w pisma, jego streszczenie dokonane przez słuchacza może zawierać pewne nieścisłości).
Wniosek pana Obszańskiego wywołał na sali zamieszanie. Kilku delegatów wygłosiło
krótkie improwizowane przemówienia, nacechowane nerwowością, bez proszenia przewodniczącego
o głos. Niektórzy domagali się wycofania wniosku twierdząc, że nad Zjazdem zawisła
powtórzenia scenariusza z kwietnia, a więc nieuchwalenia statutu. Jeden z zebranych
wnioskował o odczytanie nazwisk osób, które podpisały się pod wnioskiem o wotum
nieufności dla Prezesa; do czytania wykazu ostatecznie nie doszło. Inni z zebranych
dowodzili, że Zjazd ma charakter statutowy, że jego program został rozesłany do
członków zwyczajnych i honorowych Związku z przepisowym wyprzedzeniem i że minął
czas zgłaszania nowych punktów do porządku dnia.
O głos poprosił Prezes p. Jacek Żemantowski. Stwierdził, że - niezależnie od
słuszności lub niesłuszności zarzutów - dobre obyczaje nakazują, by osoba, której
zarzuty są stawiane, miała szanse przygotować się do obrony, przedstawić swoje
dowody i argumenty. Prezes uznał, że podobny atak na jego osobę, pod koniec
sprawowania trzeciej kadencji (jedyny przypadek w historii polskich szachów),
jest niestosowny, a uzasadnienie nie oparte na faktach. Prezes zapowiedział, że
w związku z podjęciem ważnej funkcji w mediach nie zamierza kandydować w przyszłości
na prezesa i że "nie pozwoli się wyrzucić w takim stylu". Apelował, by zjazd
kontynuował obrady zgodnie z programem, a więc nad przygotowaniem nowego statutu.
Do głosowania "wniosku Obszańskiego" jednak doszło. Został on odrzucony dużą
większością głosów, około 30 do 16. Następne godziny poświęcone były wyłącznie
zagadnieniom statutowym.
W trakcie dyskusji wniesiono wiele poprawek do projektu statutu, a dużą aktywność
wykazali delegaci pp. Kłodnicki, p. Piwowarczyk i p. wiceprezes Antkowiak, który
projekt statutu przygotował wespół z p. Więckowskim. O godzinie 16.10 zebrani z
dużą ulgą przegłosowali przyjęcie nowego statutu. Po zatwierdzeniu przez sąd, co
może potrwać kilka miesięcy, nabierze on mocy urzędowej. Uchwalono ponadto, że
kolejny Zjazd, tym razem o charakterze sprawozdawczo-wyborczym , odbędzie się w
maju 2000 r.
Trudno w krótkim strzeszczeniu zawrzeć wszystkie postanowienia statutowe. Prawo
głosu na Walnych Zjazdach zachowują kluby (wszystkie po jednym głosie, ale pod
warunkiem posiadania osobowości prawnej) oraz okręgi (po dwa głosy). Kluby bez
osobowości prawnej będą zatem reprezentowane przez reprezentantów okręgu. Jeden
delegat będzie dysponować jednym głosem, a nie np. dwoma (jako przedstawiciel
dwóch klubów), jak to się dzieje w FIDE. Uchwały mają zapadać przy zwykłej
większości głosów.
W porównaniu do Zjazdu kwietniowego odnowaliśmy więc sukces. Warto jednak zwrócić
uwagę na słabnącą bazę klubową w terenie. Nieliczne województwa mogły się pochwalić
na zjeździe obecnością kilku delegatów. W niektórych województwach osobowość prawną
posiada zaledwie jeden lub dwa kluby. Nie jest to dużo jak na 40 milionową ludność
Polski i na wielkie ambicje, z jakimi przecież nie rozstaliśmy się jeszcze definitywnie.
Naoczny Świadek
Copyright Adam Umiastowski & Tomasz Lissowski 1999
Pismo utworzone dnia 26-12-1997