Mama do Jasia:
- Jasiu dlaczego nie umyłeś zębów?
- Bo mi się mydełko do buzi nie zmieściło... 

Na lekcji polskiego:    
- Jasiu znów spisywałeś od Małgosi !
- A skąd pani to wie ?
- Bo przy ostatnim pytaniu ona napisała nie wiem, a ty napisałeś ja też !              

Na lekcji polskiego:
- Jasiu, powiedz nam, kiedy używamy wielkich liter ?
- Kiedy mamy słaby wzrok.

Mamusiu, czy mogę iść na podwórko się pobawić ?
- Z tą dziurą w spodniach ?!
- Nie, z Tomkiem z trzeciego piętra.

Na lekcji przyrody nauczyciel mówi do uczniów:
- Małpa przez tydzień zjada tyle bananów, ile waży. Jasio:
- A skąd ona wie, ile waży?

Jasio poszedł z tatą do cyrku. Podczas przedstawienia z uwagą obserwuje, jak mężczyzna przebrany za kowboja jeździ wokół areny na koniu i rzuca nożami w ścianę, pod którą stoi kobieta. Widzowie klaszczą.
- Z czego się oni tak cieszą? - dziwi sie Jasio. - Przecież ani razu nie trafił!

Pani od biologii pyta Jasia:
- Jasiu wymień mi 5 zwierząt mieszkających w Afryce.
Na to Jaś: - 2 małpy i 3 słonie.

- Czym dla nas jest Bóg? - pyta katechetka na lekcji.
- Pasterzem - odpowiada Kasia.
- A czym my jesteśmy dla BOGA?
W klasie cisza, nagle Jasiu mówi:
- Grupą baranów!!!

Jaś dostał pracę domową, w której trzeba było napisać zdanie ze słowem Ananas. Wszystkie dzieci napisały tak:
"Ananas i pomarańcza to owoce z ciepłych krajów."
A Jaś oczywiście musiał być oryginalny i napisał tak:
"Ojciec wczoraj kupił kiełbasę potem ją zjadł, a na nas nawet nie popatrzył." 

Przychodzi Jasio do tatusia i się go pyta:
- Tatusiu... pomóc ci w czymś?
A tato:
- Tak, pomaluj okna.
Po godzinie przychodzi i ponownie się pyta:
- A ramy też?

Mamo - skarży się mały Jaś, dzieci z podwórka śmieją się ze mnie, że tak dużo jem!!!
- Nieprawda syneczku nie przejmuj się tym i jedz szybko zupkę bo mi wanna potrzebna!

Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy:
- Dlaczego masz takie brudne ręce???
- Bo bawiłem się w piaskownicy.
- Ale dlaczego masz czyste palce???
- Bo gwizdałem na psa!!!

Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła:
- Dostałem piątkę z matmy!
Aparat:
- Piiip!
Mama strofuje synka:
- Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki!
Aparat:
- Piiip!
Ojciec dodaje:
- Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły...
Aparat:
- Piiip!

- Dlaczego ciągle spóźniasz się do szkoły? - pyta nauczycielka, Jasia.
- Bo nie mogę się obudzić na czas...
- Nie masz budzika?
- Mam, ale on dzwoni wtedy gdy śpię.

W szkole na lekcji geografii pani pyta dzieci, w którym kraju jest najcieplejszy klimat.
- W Rosji. - odpowiada Jaś.
- Z czego to wywnioskowałeś ? - pyta zdziwiona pani.
- Bo, proszę pani, do nas w styczniu znad Wołgi, ciocia przyjechała w trampkach.

- Dzieci, co to jest? - pyta się nauczycielka biologii trzymając w ręku wypchanego ptaka.
- To jest ptok - odpowiada Jaś.
- Ależ Jasiu, nie mówi się ptok, tylko ptak. A może wiesz, jak ten ptak sie nazywa?
- Sraka. - odpowiada pojętny uczeń.

Na budowie, podczas szkolnej wycieczki:
- Bardzo ważne jest noszenia kasków. Znałam chłopca, który nie nosił kasku. Pewnego dnia spadla mu cegła na głowę i zabiła go na miejscu. Znałam też dziewczynkę, która chodziła w kasku i gdy spadła jej cegła na głowę, uśmiechnęła się i poszła dalej.
- Ja ją znam! Mieszka w naszym bloku. Do tej pory chodzi w kasku i się uśmiecha.

- Powiedz, Jasiu, czy dalej od nas są położone Chiny czy Księżyc? - pyta nauczyciel.
- Panie psorze, myślę, że jednak Chiny.
- A na jakiej podstawie tak twierdzisz?
- Bo Księżyc już widziałem nieraz, a Chin jeszcze nigdy.

Jasiu przybiega do mamy i krzyczy:
- Mamusiu, mamusiu! Choinka się pali!!
- Ależ Jasiu! Choinka się nie pali, tylko świeci.
Po chwili Jasiu znowu przybiega:
- Mamusiu, mamusiu, a teraz firanki się świecą!